zobacz.slask.pl   
ŚLĄSKI SERWIS INTERNETOWY   
2009 listopad przegląd wiadomości ze Śląska
zobacz ostatnie


Żółto-niebieski Stadion Śląski
www.raslaska.org 2009.11.29
Największa arena sportowa Górnego Śląska, stadion, który był świadkiem wielkich meczów górnośląskich drużyn, a który pominięto w staraniach o organizację Euro 2012, w związku z prowadzoną modernizacją ma uzyskać nowe barwy. Zgodnie z zaprezentowaną koncepcją mają to być kolory biało-czerwone - podobnie jak w przypadku budowanego Stadionu Narodowego w Warszawie. Chorzowski radny, Ryszard Sadłoń, złożył interpelację, w której zaproponował, by Stadionowi Śląskiemu nadano barwy górnośląskie - żółto-niebieskie.
Ruch Autonomii Śląska popiera tę inicjatywę, wychodząc z założenia, że chorzowski gigant powinien służyć promocji regionu i jego piłkarskich tradycji. Apelujemy o podpisanie PETYCJI W TEJ SPRAWIE - zostanie ona złożona na ręce marszałka województwa śląskiego.


Hokej na Czeskim Śląsku
NTO 2009.11.28, Marcin Sagan Sportowy kosmos 100 km od Opola. Czechy żyją hokejem
Co trzeba zrobić, żeby zobaczyć widowisko na nie znanym nam poziomie? Niewiele. Wystarczy pojechać do Czech na mecz ligi hokejowej. Szczęka opada. I wcale nie jest to droga przyjemność. Dla naszych południowych sąsiadów hokej na lodzie to sport narodowy. Przekonaliśmy się o tym, odwiedzając Ostrawę i oglądając mecz tamtejszego klubu Vitkovice Steel ze Zlinem.
- My nigdy nie dojdziemy do takiego poziomu - ocenia Andrzej Frysztacki, wiceprezes klubu GKS Jastrzębie, który współpracuje z Vitkovicami.
To dzięki niemu mogliśmy obejrzeć od kuchnii jak działa profesjonalny klub. Kilka godzin przed meczem oglądaliśmy zaplecze wielkiej hali CEZ Arena.
- Na trybunach zmieści się 10 tysięcy widzów - mówi dyrektor klubu z Ostrawy Jan Falter. - Tylu przychodzi na najważniejsze mecze w sezonie.
Razem z nim oglądamy cały budynek, a w nim rzeczy, które porównując z naszymi halami czy stadionami, są nie z tego świata. I to zaledwie nieco ponad 100 km od Opola. Z Prudnika, Kędzierzyna-Koźla czy Głubczyc jest jeszcze bliżej. Hala robi niesamowite wrażenie. Oprócz głównego lodowiska jest drugie, mniejsze, z trybunami na około 1000 widzów. (...)
- Za hokejem w Czechach idą wielkie pieniądze - tłumaczy Frysztacki. - Wszyscy wzorują się na zawodowej lidze NHL zza oceanu. Nic więc dziwnego, że poziom organizacji klubu jest tak wysoki.
Roczny budżet klubu z Ostrawy to około 7 milionów dolarów. Ponad trzy razy więcej niż naszego najlepszego i najbogatszego klubu w regionie - siatkarskiej ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.
Po prawie godzinnym zwiedzaniu CEZ Areny mamy ponad dwie godziny do rozpoczęcia meczu. Kibice, którzy przyjdą wcześniej, wcale się nie muszą nudzić. W hali jest kilka stoisk gastronomicznych, stoiska z pamiątkami. W sąsiedztwie obiektu też nie brakuje barów.
Organizatorzy na meczu ze Zlinem spodziewali się około 5-6 tysięcy widzów. Było ich prawie 6400. To frekwencja porównywalna ze średnią na meczach piłkarskich w Czechach i Polsce. Do frekwencji na polskim hokeju nie ma jej nawet co porównywać. Poziom też jest oczywiście nieporównywalny. Kibice, którzy znają hokej tylko z telewizji, muszą wiedzieć, że oglądanie go na żywo to zdecydowanie inna jakość. Jeśli do tego dodamy poziom ligi czeskiej - mamy prawdziwe sportowe widowisko.
Hala przed meczem zapełnia się powoli, a i w trakcie gry nie wszyscy siedzą na swoich krzesełkach. Można iść na piwo (wiadomo, że czeskie to światowa ekstraklasa), na kiełbaski. Zresztą napełniając żołądek, nie traci się możliwości oglądania meczu. Przy stoiskach gastronomicznych są telewizory, na których można śledzić transmisje z meczu. Piwo jest moczopędne, ale to też nie jest problem. W toaletach bowiem też są telewizory.
Atmosfera na meczu piknikowa. Na trybunach całe rodziny z dziećmi. Wielu widzów poubieranych jest w wielkie koszulki hokejowe. Sympatycy gości spokojnie przechadzają się wśród tych z Ostrawy. Co więcej, jeden kibic ze Zlinu ubrany jest w koszulkę Vitkovic, a na głowie ma maskę - świński ryj. W naszym kraju - i to nie tylko na stadionach piłkarskich - taka prowokacja by nie przeszła.
U nas nie do pomyślenia jest też czeskie podejście do ochrony meczu. Nie ma napakowanych ochroniarzy, którzy przed wejściem na obiekt obmacują po całym ciele. Są tylko uprzejmi młodzi ludzie wskazujący nasz sektor. Nikt nas nie kontroluje. Spokojnie wnieślibyśmy na obiekt nawet bombę. Po co jednak kontrola, kiedy na meczach jest spokój? Policjantów widzieliśmy tylko po meczu, kiedy rozładowywali ruch na wielkich parkingach przy hali i przyległych ulicach. Mija dosłownie kwadrans od zakończenia spotkania, a hala jest pusta. Ludzi do innych dzielnic miasta rozwożą specjalnie podstawione tramwaje.
Gospodarze wygrywają 3-1, ale dla kibiców Vitkowic nie sam wynik ma znaczenie.
- Przychodzenie na mecze hokejowe to u nas w zasadzie stała rozrywka - mówi 25-letni Jirzi z pobliskiego Bohumina. - Niezależnie od tego, jak gra nasza drużyna.
My po sportowej uczcie wracamy do domów. W Opolu jesteśmy po niespełna dwóch godzinach jazdy. Tak blisko, a jednak po tym, co zobaczyliśmy w Ostrawie, tak daleko nam pod wieloma względami do wielkiego sportu.


Litery dla języka śląskiego
Dziennik Zachodni 2009.11.27, Barbara Kubica Aby pisać po śląsku, trzeba nowych liter
W połowie przyszłego roku - zdaniem posła Marka Plury - mowa śląska mogłaby zostać uznana za język regionalny. Takie zapowiedzi padły wczoraj podczas konferencji Zasady pisowni śląskiej - wyzwania współczesności, która odbyła się w ośrodku Uniwersytetu Śląskiego w Rybniku.
- Propozycja wpisania do ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych języka śląskiego jako drugiego, po kaszubskim, języka regionalnego spotkała się z wielką przychylnością. Podkreślano jednak, że należy przymierzyć się do kodyfikacji zapisów języka śląskiego. Zdaniem członków komisji ustalenie zasad pisowni naszej mowy, może być najważniejszym argumentem w tej sprawie - podkreślał poseł Plura.
Dlatego też podczas wczorajszego spotkania doktor Józef Kulisz przedstawił propozycję pisowni śląskich wyrazów. Projekt ten został opracowany przez przedstawicieli trzech stowarzyszeń: Pro Loquela Silesiana, Danga i Przymierza Śląskiego, pod przewodnictwem profesor Jolanty Tambor z Uniwersytetu Śląskiego. Zakłada ona wprowadzenie do alfabetu śląskiego trzech dodatkowych liter, które w piśmie obrazowałyby naleciałości regionalnej mowy na dane słowo. I tak na przykład wyraz wymawiany w gwarze śląskiej jako załorać zapisywano by jako zaorać, ale nad literką o pojawiłby się charakterystyczny daszek. - To jest bardzo wstępna propozycja, bo proces kodyfikacji naszego języka potrwa wiele lat. Musieliśmy się jednak do tego zadania przymierzyć. (...)


Flaga Olesna w Himalajach
NTO 2009.11.27, Mirosław Dragon Flaga Olesna zawisła na szczycie Ama Dablam w Himalajach
Oleski fotograf i himalaista Mirosław Dedyk zdobył szczyt Ama Dablam (6812 m n.p.m.) w Nepalu. Na szczycie rozwinął żółto-niebieską flagę swojego rodzinnego Olesna. Mirosław Dedyk dołączył do ekipy znanego polskiego himalaisty Ryszarda Pawłowskiego.
- Ekipa liczyła w sumie 14 osób z różnych stron świata: z USA, Norwegii, Wielkej Brytanii,Czech, no i oczywiście z Polski - opowiada Dedyk. - Spotkaliśmy się w nepalskim Katmandu, w hotelu Marsyangdi Mandala.
Uczestnicy himalajskiej wyprawy najpierw polecieli do Lukli. Stamtąd przez sześć dni wędrowali karawaną na jakach w kierunku himalajskich szczytów, aż dotarli do bazy, położonej na wysokości 5100 m n.p.m.
- Pierwszym naszym celem był szczyt Imjatse (Island Peak, 6186 m), uważany za najładniejszy szczyt trekkingowy w Nepalu, położony tuż przy majestatycznej ścianie Lhotse - opowiada Mirek Dedyk. - Celem tej wspinaczki była przede wszystkim była aklimatyzacja wysokościowa.
Po kolejnych kilku dniach wyprawa przeniosła się do bazy pod szczytem Ama Dablam, głównym celem wyprawy do Nepalu. Główna baza była położona na wysokości 4400 m. W kolejnych dniach himalaiści dwójkami zaczęli wspinać się do pierwszego obozu, rozbitego już na grani (5700 m).Stamtąd zdobywcy Himalajów wspinali się do obozu drugiego (5900 m) i po skalno-lodowej ścianie w rakach do trzeciego obozu (6300m).
- Ja wraz z Nepalczykiem Szerpą Sonamem pokusiłem sie o wejście na szczyt w tzw. stylu alpejskim, bezpośrednio z drugiego obozu - opowiada Mirek Dedyk. - Wyruszyliśmy o 4.00 rano, minęliśmy trzeci obóz i dotarliśmy na szczyt około południa. Pogoda była kiepska.
- Po zrobieniu zdjęć zjechaliśmy po poręczówkach od drugiego obozu, a potem brnęliśmy w śniegu do bazy głównej - opowiada oleski himalaista.- Na miejscu okazało się, że na 14 uczestników wyprawy szczyt zdobyło tylko 7, reszta musiała wycofać się ze względu na zdrowie. Niektórzy mieli obrzęk płuc, ja wróciłem do domu tylko z silnym zapaleniem oskrzeli.
reklama
Mirosław Dedyk to znany oleski fotograf. Od ponad 20 lat jest himalaistą. Pierwszy raz wyruszył do Nepalu w 1988 roku. Dotychczas zdobywał szczyty Himalajów już sześć razy. (...)


Pierwsze dwujęzyczne miasto na Śląsku?
NTO 2009.11.26, Mirosław Dragon Ryszard Galla: - Jest szansa na dwujęzyczne tablice w Oleśnie
Burmistrz Olesna wystąpił do Instytutu Śląskiego o weryfikację historycznych niemieckich nazw miejscowości z oleskiej gminy. (...) W oleskej radzie o polsko-niemieckie tablice upomina się regularnie radna Marta Wróbel (Mniejszość Niemiecka).
W poprzedniej kadencji radni odjęli nawet uchwałę o zamiarem wprowadzenia dwujęzycznych nazw. Od tamtego czasu sprawa stanęła jednak w miejscu. Dwujezyczne tablice stoją natomiast już w trzech sąsiednich gminach: w Radłowie, Zębowicach i Dobrodzieniu. Teraz jest jednak szansa, że w Oleśnie sprawa również ruszy.
- Burmistrz wystąpił już do Instytutu Śląskiego w Opolu o weryfikację historycznych niemieckich nazw miejscowości z gminy Olesno - informuje Krzysztof Baron, radny z Mniejszości Niemieckiej.
W spisie powszechnym z 2004 roku 23,8 procent mieszkańców gminy Olesno zadeklarowało narodowość niemiecką. Zgodnie z ustawą o mniejszościach narodowych nie trzeba zatem przeprowadzać konsultacji społecznych.
Innego zdania jest jednak burmistrz Sylwester Lewicki.
- Temat jest bardzo istotny dla funkcjonowania naszej gminy, a ustawa o samorządzie gminnym obliguje, aby dla tematów ważnych przeprowadzać konsultacje społeczne - orzekł burmistrz Lewicki na jednej z sesji oleskiej rady.
W rzeczywistości ustawa o samorządzie gminnym nie obliguje, ale daje możliwość przeprowadzania konsultacji. Mówi o tym artykuł 5a ustawy: W (...) sprawach ważnych dla gminy mogą być przeprowadzane na jej terytorium konsultacje z mieszkańcami gminy.
- Podchodzimy do tematu dwujęzycznych tablic ostrożnie,nie robimy niczego na siłę, ponieważ temat ten budzi niestety wiele złych duchów - mówi poseł Galla. - Jednak z drugiej strony Mniejszośc Niemiecka też ma prawa zagwarantowane przez ustawę, dlatego będę rozmawiał z burmistrzem Lewickim.
W tym roku Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej organizował w opolskich gminach spotkania z burmistrzami, wójtami i radnymi na temat nazw dwujęzycznych. W Oleśnie do takiego spotkania jednak nie doszło.
- Burmistrz Olesna nie wyraził zgody na takie spotkanie - wyjaśnia poseł Galla.
Władze Olesna czekają teraz na weryfikację historycznych nazw miejscowości. Później radni będą głosować nad wprowadzeniem nazw.
- Głosowanie odbywa się po zgłoszeniu wniosku. Wniosek złoży burmistrz lub ja jako radny Mniejszości Niemieckiej - wyjaśnia Krzysztof Baron.
W województwie opolskim polsko-niemieckie tablice ma już 10 gmin. Olesno byłoby jedynym miastem powiatowym w Polsce z dwujęzyczną nazwą.


Ubywa lekcji regionalizmu
NTO 2009.11.25, Krzysztof Ogiolda Ubywa godzin lekcyjnych na zajęcia z regionalizmu
Było to widać podczas poniedziałkowej konferencji pod hasłem Śląsk w kreatywnej edukacji regionalnej - w sali szkoleniowej Urzędu Marszałkowskiego było raczej pustawo. Może dlatego, że nauczaniu regionalizmu nie sprzyja nowa podstawa programowa, obowiązująca w szkołach od września 2009. Znikły z niej międzyprzedmiotowe ścieżki edukacyjne, w tym ścieżka regionalna.
- Nauczyciele powinni sami włączać elementy regionalne do pisanych przez siebie lub adaptowanych gotowych programów nauczania - mówi Helga Bieniusa, regionalistka, wicedyrektor PG w Zdzieszowicach i współautorka programu edukacji regionalnej Górny Śląsk dla wszystkich etapów kształcenia.
- Ale skoro tematyka regionalna jest nieobowiązkowa, łatwo może zostać zmarginalizowana i rozproszona. A przecież bez wartości, w tym wartości regionalnych, człowiek nie wie, kim jest. (...)
- Na zajęcia z regionalizmu brakuje godzin, nadal nie ma też dobrych podręczników - mówi Rafał Bartek - w przyszłym roku sfinalizujemy prace nad dziełem napisanym przez historyków polskich, niemieckich i czeskich. Nie jest to jeszcze klasyczny podręcznik, ale z pewnością będzie to dla nauczycieli pomoc przy pisaniu lekcyjnych konspektów. (...)
Ten sam kuchenny sprzęt dla jednego ucznia nazywa się firlok, dla drugiego mątewka, a dla trzeciego kałatuszka. Staram się pokazywać, że wszystko to jest wartością. A z połączenia tych różnych, dawniej nierzadko skonfliktowanych rzeczywistości i tradycji powoli wyrasta nowa regionalna świadomość naszych uczniów i ich rodziców. I to cieszy najbardziej.


Windy po śląsku zrobiły furorę
Rybnik.com.pl 2009.11.24, ww
W miniony weekend w galerii Focus Mall zakończyły się Dni Śląskie. Rybniczanie zapamiętają je głównie z wind, w których lektor obwieszczał komunikaty po śląsku.
Odwiedzający galerię w miniony weekend mogli poznać śląskie zwyczaje i kuchnię. W roli specjalistek w tej dziedzinie wystąpiły panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Przegędzy. Gościem w Focusie był m.in. historyk i regionalista Marek Szołtysek oraz artystka Joanna Bartel. Etos górniczej pracy przybliżał kustosz Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu.
Furorę zrobiły też windy, w których obowiązującym językiem był śląski. Głosu do komunikatów udzielił Tadeusz Kolorz. Newsa o windach mogli zobaczyć nawet widzowie Teleexpressu TVP. Oto niektóre z komunikatów emitowanych w windach:
Synki, dziołchy. Chyćcie się mocnij rułek, bo szola jedzie na doł.
Poziom piyrszy. Piykne klajdy i arbaje.
Poziom drugi. Taszki, ancugi i dobre maszkety.
Parking poziom drugi. Sam tukyj mosz auto. Bier te taszki i ciś do dom.
(...)


Reprezentacja Śląska i przyjaciele
TVS, 2009.11.21, Anna Ujma Charytatywnie dla rodzin górników poszkodowanych w katastrofie
W nocy fedrowali, a za dnia zasiadali z rodzinami na trybunach stadionów. Jedno i drugie wykonywali z pasją. I tak przez lata górnicy z kopalni Wujek- Śląsk zacieśniali więzy sympatii ze śląskimi piłkarzami. Niestety, 18 września w wyniku zapalenia i wybuchu metanu zginęło aż 20 górników. Kilkadziesiąt rodzin do dziś przeżywa dramat. I właśnie z myślą o ich cierpieniu na stadionie Grunwaldu spotkali się piłkarze z całego Śląska. W dowód, że pamiętają zagrali charytatywny mecz.
W Rudzie Śląskiej pojawili się dziś m.in. piłkarze Ruchu Chorzów, GKS-u Katowice i GKS-u Tychy. Cel był jeden - pomoc rodzinom ofiar wypadku kopalni Śląsk. - Jeżeli takie mecze są, tym bardziej dla górników, to ja jestem bardzo otwarty na takie rzeczy. Sam w życiu przeżyłem podobną tragedię w rodzinie tak że bardzo chętnie - mówi Jacek Gorczyca, piłkarz GKS-u Katowice.
I te chęci było dziś widać na stadionie Grunwaldzkim. Piłkarze z różnych klubów zagrali w barwach jednej drużyny. Nie chodziło jednak o zdobycie jak największej ilości bramek, choć rezultat spotkania był ważny. - Ważne, że my jesteśmy z nimi, że pamiętamy - podkreśla Peter Langer, organizator meczu. (...)
Dziś trybuny opustoszały, ale jedynie dlatego, że część kibicujących górników wstała z krzeseł, by pamięć o kolegach uczcić na murawie. - Każdy przeżywa to indywidualnie i to się co jakiś czas odradza w człowieku. Szczególnie, że chodzimy w te rejony do pracy, gdzie nasi koledzy zginęli - to jest naprawdę ciężkie - wyznaje Artur Wodniok, górnik w KWK Wujek-Śląsk.
Wiedzą o tym nie tylko grający dziś piłkarze. Swoją pomoc ofiarowali też członkowie Zespołu the No-Mads. - Połowa mojego zespołu jest związana z kopalnią Śląsk, jest to Oskar nasz perkusista oraz Sylwia, której mąż Arnold również pracuje na dole - mówi Przemysław Latacz z zespołu The No-Mads. Muzycy jeszcze w tym miesiącu dochód ze swojego najbliższego koncertu przekażą na rzecz poszkodowanych rodzin.
Dzięki piłkarskiej akcji już udało się zebrać ponad 3 tys zł.


Dni Śląskie w Rybniku
Rybnik.com.pl 2009.11.10, Redakcja Focus Mall: bydom robić szpajza i wodzionka
Wiesz jak przygotowuje się wodzionkę, szpajzę i bryję? Umiesz kulać kluski? Chcesz poznać legendy i opowieści górnicze? Wiesz, co oznaczają kolory pióropuszy przy czako górniczym? Wszystkiego tego miłośnicy tradycji śląskiej będą mogli dowiedzieć się w trakcie Dni Śląskich organizowanych w dniach 12-22 listopada w galerii rozrywkowo-handlowej Focus Mall w Rybniku.
Przez 10 dni listopada na terenie galerii Focus Mall królować będzie tradycja i kultura regionu śląskiego. Już 12 listopada na I piętrze galerii pojawi się wystawa śląska, na której zaprezentowane zostaną tradycyjne śląskie stroje, wystrój izby i kuchni śląskiej. Pojawi się również bogata wystawa górnicza - zabytkowe lampki, kilofy, stroje górników, markownica, wózki górnicze, a także instrumenty orkiestr górniczych. Eksponaty zostały udostępnione przez Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, Szkoły Podstawowe nr 15 i 16 w Rybniku oraz prywatnych kolekcjonerów. Ukoronowaniem wystawy będzie dwudniowa impreza, która odbędzie się w dniach 21-22 listopada.
W sobotę 21 listopada od godz. 10:00 rusza Dzień Śląski, wypełniony tradycyjnymi zabawami przy akompaniamencie akordeonu i skrzypiec oraz występami dziecięcych zespołów ludowych. Koło Gospodyń Wiejskich z Przegędzy opowie o śląskich zwyczajach, tradycjach rodzinnych i bożonarodzeniowych, przestawi typowe śląskie przyśpiewki śpiewane podczas wykonywania domowych czynności. Będzie można na żywo obejrzeć jak odbywało się deptanie kapusty i pranie w typowej śląskiej balii, a także jak zbijało się beczki piwne. Dla wielbicieli śląskich przysmaków od rana przewidziane będą degustacje żurku, klusek śląskich i szpajzy, a także pokazy gotowania typowych śląskich potraw. Będzie można również spróbować swoich sił w kulaniu klusek na czas lub wziąć udział w konkursie dotyczącym śląskiej kuchni. (...)
Niedziela 22 listopada to dzień dedykowany górnictwu. Od godz. 15:00 Focus Mall gościć będzie kustosza Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, który opowie o zgromadzonych na wystawie eksponatach, a także przytoczy najciekawsze opowieści i legendy górnicze. W Focusie zagości również ekipa ratowników górniczych, która przeprowadzi pokaz akcji ratowniczej, opowie o zagrożeniach istniejących w kopalni i metodach ich zapobiegania.


Angelus docenił tłumaczy
tuWroclaw.com 2009.11.09, Magdalena Bober
Małgorzata Buchalik, Jan Stachowski, Magdalena Petryńska, Magdalena Jatowska czy Andrzej Jagodziński. Jeden z pięciu tłumaczy pozycji nominowanych do nagrody Angelusa otrzyma po raz pierwszy w historii tego konkursu nagrodę dla najlepszego tłumacza.
Nagroda Europy Środkowej Angelus jak mało która nagroda literacka w naszym kraju jest związana z pracą tłumaczy. Autorzy zgłaszani do tego wyróżnienia pochodzą z 21 krajów takich jak Albania, Austria, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Rumunia, Litwa, Macedonia czy Niemcy. Wśród 21 państw znajduje sie także Polska.
- Tłumaczę tzw. literaturę małych obszarów językowych, co znacznie ogranicza zainteresowanie wydawców. Ale z Rutą Tannenbaum było tak, że Monika Sznajderman, wiedząc, że tłumaczę Jergovicia, zaproponowała mi przekład - od tego się zaczęła przyjaźń z Jergoviciem, którego przedtem znałam wirtualnie - mówi Magdalena Petryńska, tłumaczka literatury serbskiej i chorwackiej i bośniackiej,która przełożyła nominowaną do Angelusa Rutę Tannenbaum.
(...) Fundatorem nagrody dla tłumacza jest Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Angelusa Silesiusa w Wałbrzychu.


Ulitzka tylko na tablicy?
Nowiny Raciborskie 2009.11.17, (m) Ulitzka w Ocicach? Na tablicy
Zakopiańska - taką nazwę ma nosić ulica, której pierwotnie miano w dzielnicy nadać imię Carla Ulitzki.
To boczna ulicy ks. Gadego, gdzie powstaje nowe osiedle domów. - Proponuję, by postać Carla Ulitzki uhonorować tablicą umieszczoną przy miejscowym kościele - mówi prezydent. Temat z ulicą w Ocicach pojawi się na listopadowej sesji Rady Miasta.


Odbudują zamek w Chrzelicach
BTO 2009.11.19, Krzysztof Strauchmann Zamek w Chrzelicach może zostać odbudowany
Pracownia architektoniczna OP Architekten z Warszawy zbadała ruiny zamku. Architekci, przy użyciu laserowych urządzeń, dokładnie zmierzyli wszystkie części budowli, zbadali stan stropów, ścian, murów i elementów konstrukcyjnych. Jest to niezbędne do przygotowania szczegółowego projektu zabezpieczenia ruin zamkowych, tak aby na nowo mogli tu wejść ludzie.
- Jest szansa zachowania cennych kolebkowych stropów w trzech pomieszczeniach na parterze i w trzech piwnicach - mówi Anna Orlik z fundacji Ortus, założonej przez nowych właścicieli zamku. (...)
Zamek popadł w ruinę w ciągu ostatnich 30 lat. Fundacja będzie występować do ministerstwa kultury o pomoc w sfinansowaniu prac. W pomieszczeniach ma powstać m.in. wystawa historyczna.


Dzień świętego Marcina w Śląsku
NTO 2009.11.18, Sylwia Michala, BB, TG W Kątach Opolskich obchodzono dzień świętego Marcina
W wielu miejscowościach i parafiach na Śląsku Opolskim - podobnie jak w Niemczech - żywa jest tradycja świętowania dnia św. Marcina z Tours. Od kilku lat obchody takie organizuje m.in. koło DFK z Kątów Opolskich.
Spotkanie zaczęło się późnym popołudniem w miejscowym kościele parafialnym, gdzie zgromadzeni mogli zobaczyć krótką scenkę z życia świętego Marcina: święty podzielił się połową swego płaszcza z marznącym żebrakiem.
Proboszcz, ksiądz prałat Gerard Sobotta, opowiedział o życiu św. Marcina. Następnie wszyscy przeszli ulicami wsi w pochodzie z barwnymi lampionami śpiewając piosenki o św. Marcinie. Przewodniczył im jeździec w płaszczu na koniu, który symbolizował patrona dnia.
Pochód zakończył się przy domu parafialnym, gdzie na wszystkich czekała ciepła herbata i słodkie rogaliki św. Marcina, tzw. martiny. Tradycyjnie do obchodów św. Marcina należy również pieczona gęś. Nie znalazła się ona w Kątach w karcie dań, ale każdy mógł upiec sobie przy ognisku kiełbaskę. (...)


Zasady pisowni śląskiej - wyzwania współczesności
www.raslaska.org 2009.11.17, ZAPROSZENIE
Towarzystwo Kultywowania i Promowania Śląskiej Mowy Pro Loquela Silesiana, Tôwarzistwo Piastowaniô Slónskiyj Môwy DANGA, Stowarzyszenie Przyjaciół Uniwersytetu Śląskiego mają zaszczyt zaprosić na konferencję pt. Zasady pisowni śląskiej - wyzwania współczesności, która rozpocznie się dnia 26 listopada 2009 o godzinie 15.00 w Auli Ośrodka Dydaktycznego Uniwersytetu Śląskiego na terenie kampusu w Rybniku przy ulicy Rudzkiej 13.
PROGRAM KONFERENCJI
15.00 Otwarcie konferencji - dr Zbigniew Kadłubek
15.10 Omówienie prac legislacyjnych nad nadaniem mowie śląskiej statusu języka regionalnego - poseł Marek Plura
15.20 Przedstawienie propozycji zapisu śląskiej mowy - dr Józef Kulisz
15.35 Referat Pana Mirosława Syniawy pod tytułem Standaryzacja języka-typowe problemy i sposoby ich rozwiązywania.
15.50 Referat Implementacja nowych znaków w komputerach
16.05 Przerwa na kawę
16.25 Zapis do chętnych do wyrażenia opinii na temat proponowanego zapisu, po 3 minuty
16.30 Głos w tej kwestii dla opiniujących.
17.00 Podsumowanie dyskusji i zakończenie obrad - dr Zbigniew Kadłubek.


Odnaleziono pomnik z 1918 roku
NTO 2009.11.16, Mirosław Dragon W Łowoszowie odnaleziono pomnik z 1918 roku
Pomnik z nazwiskami ofiar I wojny światowej przez kilkadziesiąt lat był zakopany w ziemi obok przedszkola. Na pomniku są nazwiska 39 mężczyzn, mieszkańców Łowoszowa poległych podczas I wojny światowej. Przez kilkadziesiąt lat (prawdopodobnie od 1945 roku) pomnik leżał zakopany w ziemi.
- Starsi ludzie opowiadali, że pomnik zakopywano pod nadzorem UB, która usuwała niemieckie ślady z tych ziem - opowiadają mieszkańcy Łowoszowa.
Pomnik odnalazł za pomocą różdżki pochodzący z Łowoszowa Piotr Stanik, zajmujący się radiestezją. Okazało się,że monument zakopano na placu przy dawnej szkole podstawowej (dzisiaj w budynku mieści się przedszkole). Pomnik został zakopany bardzo płytko, zaledwie ok. 30 centymetrów pod ziemią. (...)
O dalszych losach pomnika zdecyduje proboszcz ks. Lucjan Gembczyk. Mieszkańcy wsi chcieliby, żeby pomnik upamiętniający poległych na wojnie łowoszowian stanął na cmentarzu.


Tablica z napisem Oppelner Strasse
NTO 2009.11.14, Mirosław Dragon Działacz Mniejszości Niemieckiej z Dobrodzienia postawił tablicę z napisem Oppelner Strasse
Bernard Gaida na swój koszt zamontował obok swojego domu tabliczkę z dwujęzyczną nazwą ulicy: ulica Opolska - Oppelner Strasse.
Bernard Gaida to szef Związku Niemieckich Stowarzyszeń. Mieszka w Dobrodzieniu. Jego dom oraz rodzinna firma, produkująca akcesoria meblowe, stoi na ul. Opolskiej, przy drodze krajowej nr 46.
W ostatni poniedziałek (9 listopada) w Dobrodzieniu odsłonięto polsko-niemiecko tablice z nazwami miejscowości. Uroczystość odsłonięcia tablic zorganizowano właśnie przy ul. Opolskiej, tuż obok domu Bernarda Gaidy.
Szef Związku Niemieckich Stowarzyszeń poszedł za ciosem i po kilku dniach postawił przy drodze, na swojej posesji tablicę z polsko-niemiecką nazwą ulicy: ulica Opolska - Oppelner Strasse.
O Oppelner Strasse w Dobrodzieniu poinformowała w głównym wydaniu Wiadomości TVP1.
- Tablice stoją na prywatnej posesji, więc nie łamią prawa - oceniła burmistrz Dobrodzienia Róża Koźlik.
Postawiona samowolnie polsko-niemiecka nazwa ulicy nie wszystkim mieszkańcom Dobrodzienia się podoba, mimo iż w mieście mieszka aż 25 procent Niemców. (...)


Opolskie wypadnie na margines
Zarząd województwa przyznaje: dotknęła nas zapaść demograficzna, emigracja, brak nowych inwestycji. Niestety, problemów tych nie zauważa i nie rozwiązuje strategia rozwoju regionalnego na lata 2010-2020 przygotowana przez rząd.
Krajowa Strategia Rozwoju Regionalnego na lata 2010-2020 nie dzieli pieniędzy, nie proponuje konkretnych inwestycji. Ma jednak wskazywać kierunek, w jakim powinno iść ustawodawstwo, a za nim programy unijne i pieniądze. Kierunek wyznaczony przez projekt powoduje marginalizację Opolszczyzny.
Najprościej mówiąc, strategia zakłada bowiem Polskę dwóch prędkości rozwoju. Najpierw inwestuje się w rdzenie - lokomotywy rozwoju, czyli metropolie, a następnie one mają promieniować i dawać owoce reszcie, czyli peryferiom. Opolszczyzna znajdzie się między takimi dwiema lokomotywami: Wrocławiem i aglomeracją śląską.
Projekt zarządowi województwa opolskiego przedstawiła minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska. Nie zyskał akceptacji. Mimo, że minister obiecała odrzucenie podziału na: Warszawę, 9 metropolii i resztę, czyli m.in. Opole. Zarząd wskazał m.in. na brak pomysłu dla ośrodków nie zaliczanych do metropolitalnych, w tym Opola.
Władze województwa chcą też pieniędzy centralnych na walkę z problemami. A największymi na Opolszczyźnie są: zapaść demograficzna, emigracja, brak inwestycji. Do tego trzeba dodać słabość opolskich uczelni, a także Opola jako aglomeracji. Jako region położony między Wrocławiem i aglomeracją śląską jesteśmy skazani na porażkę. Co gorsza, projekt KSRR, który poddawany jest właśnie konsultacjom, idzie w kierunku podtrzymania, a nawet pogłębienia tych niekorzystnych dla Opolszczyzny tendencji. (...)


20. rocznica Myszy Pojednania
NTO 2009.11.12, 12 listopada 1989 - wspomnienie Mszy Pojednania Polaków i Niemców
Msza Pojednania w Krzyżowej 12 listopada 1989 z udziałem Helmuta Kohla i Tadeusza Mazowieckiego przyniosła mniejszości nadzieję na legalne istnienie.
Ten zimny i słotny listopadowy dzień po 20 latach może się wydawać jednym z najgorętszych w dziejach Polaków i Niemców.
Nie byłoby tego przełomu bez inicjatywy i odwagi opolskiego biskupa Alfonsa Nossola, który zaprosił Helmuta Kohla - przybywającego z wizytą do wychodzącej z komunizmu Polski - na mszę świętą.
Pierwszy pomysł był taki, by obaj premierzy przyjechali na Eucharystię w języku serca na Górę św. Anny. Premier Tadeusz Mazowiecki odradzał jednak to miejsce. Uważał, że na taką uroczystość w miejscu, gdzie spotykają się różne historyczne pamięci i wrażliwości, jest jeszcze zbyt wcześnie.
I wtedy wybór padł na Krzyżową. Miejsce szczególne - naznaczone działalnością Helmuta Jamesa von Moltke i Kręgu Krzyżowa, grupy opozycjonistów szukających dla powojennych Niemiec nowej drogi, w duchu Ewangelii i w absolutnym sprzeciwie wobec faszyzmu.
- Do Krzyżowej przyjechałem razem z drem Stefanem Olszówką, lekarzem z Reńskiej Wsi - wspomina po latach Joachim Niemann, od początku zaangażowany w działalność mniejszościową. - Muszę powiedzieć szczerze, że mieliśmy niezłego stracha. A im bliżej celu był on większy. Zastanowialiśmy się w duchu, czy nam tu aby nie przyleją. Nastroju nie poprawiało też otoczenie. Krzyżowa nie prezentowała się wtedy jak dziś. Była niemal ruiną.
Jeśli ktoś się bał, jego strach musiał się zmniejszyć w trakcie kazania biskupa Nossola. Wygłoszony najpierw po polsku, a potem po niemiecku tekst tchnął duchem Ewangelii. Biskup nie ukrywał ciężaru wspólnej historii, ani zbrodni dokonanych przez nazistów. Podkreślał, że nikt nie może oczekiwać zapomnienia tego, co się zdarzyło, ale też przypominał, że pamiętając można i należy przebaczyć, skoro odmawia się co dzień słowa: I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.
A potem - przed Komunią - obaj premierzy objęli się mocno i przekazali sobie znak pokoju. Ten gest przeszedł do historii.
- Bardzo się wzruszyłem, kiedy oni się objęli - przyznaje Joachim Niemann. - Wtedy strach ustąpił. Pomyślałem wtedy, że jesteśmy na dobrej drodze do wolności, także dla powstającej wtedy spontanicznie mniejszości niemieckiej. (...)


Związek Śląskich Rolników w Bawarii
2009.11.10, Krzysztof Ogiolda, Członkowie Związku Śląskich Rolników wyjechali na kurs do ośrodka w Almesbach
Członkowie Związku Śląskich Rolników wyjechali na kurs do ośrodka w Almesbach. Zdobyte tam doświadczenia wykorzystają po powrocie w swoich gospodarstwach. Ośrodek szkoleniowy, w którym będą się uczyć opolscy rolnicy, leży w Bawarii, tuż obok czeskiej granicy.
- Organizatorzy wiedzą - mówi Bernard Dembczak, prezes Związku Śląskich Rolników - że na takie szkolenie jeżdzą sami producenci mleka, specjaliści. Więc kładą nacisk przede wszystkim na praktykę.
Tylko tam możemy doświadczalnie sprawdzić, jak bydło przyswoiło paszę i dowiedzieć się dokładnie które cząstki zostały strawione, a które nie. Albo sprawdzanie wentylacji w oborze odbywa się w ten sposób, że armatka tłoczy do obory dym, więc widać, jak on się potem rozchodzi.
Na seminarium razem z Bernardem Dembczakiem jedzie Krzysztof Szewior. Był już w Almesbach, ale to nic.
- Bo tam można zobaczyć różne techniczne nowinki - mówi pan Krzysztof, który hoduje 26 krów mlecznych, a w sumie ma 45 sztuk bydła i 40 - hektarów po uprawę. - Pierwszy raz zobaczyłem tu robota, który doi krowy zupełnie sam, bez obsługi. W Polsce mamy może jedną albo dwie sztuki takiego sprzętu.
Robot kosztuje 120 tys. euro. Pan Krzysztof przyznaje, że bardzo chciałby mieć takie cudo w gospodarstwie, ale na razie skończy się na marzeniach. - Może w przyszłości - mówi - jak się opłacalność u nas poprawi. (...)
Do Związku Śląskich Rolników należy tysiąc osób, a właściwie tysiąc gospodarstw, bo zwykle organizacja obejmuje całą rodzinę.
- Od 7 lat liczba naszych członków nie spada - cieszy się Bernard Dembczak. - A to już sukces, bo przecież rolników ubywa.
Czym Związek przyciąga swoich członków?
Proponuje mnóstwo szkoleń i kursów, nie tylko związanych z uprawą czy hodowlą. Na przykład strzałem w dziesiątkę okazało się szkolenie prowadzone przez policjantów na temat prawa i bezpieczeństwa na wsi. No i wyjazdy na Zielony Tydzień do Berlina, ale i na Ukrainę czy Białoruś. Bo uczyć się można od wszystkich. (...)
Poza edukacją Związek pomaga zwiększyć opłacalność na wsi. Więc wspiera przy zakładaniu gospodarstw agroturystycznych i promuje śląski kołocz jako produkt regionalny.
- No i podtrzymujemy tradycję - dodaje Klaudia Kluczniok - upowszechniamy zwyczaje, obrzędy dożynkowe, stroje śląskie itp. Dwie publikacje na ten temat ukażą się lada dzień.


Bez Śląska II RP nie stanęłaby na nogi
Dziennik Zachodni 2009.11.11, Trzeba mówić wyraźnie: bez Górnego Śląska nigdy II Rzeczpospolita nie stanęłaby na nogi
Z doktorem Piotrem Greinerem, historykiem, dyrektorem Archiwum Państwowego w Katowicach, rozmawia Agata Pustułka
Czy 11 listopada 1918 roku był ważnym dniem dla Ślązaków?
Ślązacy to mało precyzyjne określenie. Żywioł ten podzielony był na kilka opcji. Mamy więc Ślązaków prononiemieckich, propolskich i neutralnych. Dla tych propolskich było to święto narodowe, a może nawet więcej niż narodowe święto, bo także święto śląskie. Bez 11 listopada nie byłoby przecież przyłączenia Śląska do niepodległego państwa polskiego. Uroczystości rocznicowe w okresie międzywojennym, i to nie tylko za rządów wojewody Michała Grażyńskiego, miały niezwykle podniosły i autentyczny charakter. Nie były wymuszane. Do dzisiaj dotrwało wiele materialnych dowodów na to, choćby w postaci fotografii. Bije z nich spontaniczność, jakże różna od śmiertelnie nadętych i nudnych obchodów w ostatnich dwudziestu latach.
Rok 1918 w historii Śląska zaznaczył się potężnym kryzysem finansowym i gospodarczym?
Był to okres leczenia ran po I wojnie światowej. Gospodarka Niemiec załamała się i przeżywała niezwykle trudne chwile, bo trzeba było przestawić przemysł z tego ukierunkowanego na potrzeby wojenne, na ten, który miał służyć pokojowi, rozwojowi. Można w tym okresie mówić nawet o śląskiej biedzie. Był to czas, gdy podstawowe artykuły wydzielano na kartki, a na sklepowych półkach królowały ersatze, czyli produkty udające mięso, wędliny. Warto wspomnieć, że w czasie wojny produkowano nawet papierową bieliznę! Swoje znaczenie dla rozwoju sytuacji gospodarczej miał też powrót kombatantów, dla których trzeba było znaleźć miejsce na rynku pracy. Biorąc pod uwagę te wszystkie okoliczności trzeba powiedzieć, że w pewnym stopniu powstania śląskie były buntem klasy robotniczej, buntem, który, jak widać, miał mocne podstawy ekonomiczne.
Czy mogło dojść na Śląsku do powtórki rewolucji październikowej?
Nastroje wśród robotników były radykalne, wręcz rewolucyjne, ale o wystąpieniach takich jak w Rosji nie mogło być mowy. Warto jednak dodać, że w 1919 roku, w czasie I powstania śląskiego, niezwykle istotne były postulaty związane z poprawą warunków pracy.
Czy odzyskanie niepodległości przez Polskę obudziło nadzieje wśród mieszkańców Górnego Śląska?
I to głównie wśród ludności upośledzonej społecznie, biedniejszej, skazanej na powojenną wegetację. W większości byli to robotnicy i chłopi.
Chce pan powiedzieć, że do Polski lgnęli tylko ci skazani na klęskę, gorsi?
No cóż, elita śląska, nastawiona propolsko, była niewielka, ale bardzo wpływowa i aktywna. To właśnie ona, na czele z Wojciechem Korfantym, doprowadziła do wybuchu powstań, choć warto dodać, że Grażyński i jego powstańcza Grupa Wschód traktowali Korfantego jak pół-Polaka, pół-Niemca. Nie dowierzali mu. Stąd późniejszy ogromny konflikt między tymi wielkimi indywidualnościami.
Te podziały wśród Ślązaków musiały w sposób tragiczny odbijać się także na zwykłych rodzinach?
Nie należały do rzadkości przypadki, gdy wśród członków tej samej rodziny byli żołnierze Powstańczej Organizacji Wojskowej, walczący po polskiej stronie, i zwolennicy Niemiec z Selbschutzu. (...)
Zwykło się jednak powtarzać, że Józef Piłsudski z pogardą traktował kresy zachodnie Polski, a więc Górny Śląsk?
To nieprawda, to wielkie nadużycie! Po prostu z większym sentymentem traktował kresy wschodnie. Bez polskiego skrawka Śląska II Rzeczpospolita nie stanęłaby tak szybko na nogi. Aż 80 proc. eksportu stanowiły surowce wydobywane na Górnym Śląsku. Marszałek świetnie zdawał sobie z tego sprawę.
Na ile z perspektywy minionego czasu oraz badań historycznych można ocenić możliwość utworzenia Republiki Górnośląskiej, do czego w okresie przesilenia po I wojnie światowej dążyły dość aktywne grupy separatystów?
Koncepcja ta przewinęła się przez polityczne salony, a była forsowana przede wszystkim przez górnośląskich finansistów, którzy upatrywali w tym szansę dla pomnożenia własnych majątków. Była to tak zwana trzecia opcja. Już wtedy jednak skazana na klęskę, bo przyszłość Śląska mogła być rozstrzygnięta jedynie pomiędzy Polską a Niemcami, co też się stało. Mocarstwa zresztą uniemożliwiły mieszkańcom Górnego Śląska inny wybór i pytanie dotyczące trzeciej drogi nie znalazło się wśród pytań plebiscytowych. (...)


Głosujcie na śląskie sukcesy 20-lecia
Echo Miasta 2009.11.09, Wioleta Niziołek
Tylko do końca listopada potrwa plebiscyt na Sto Sukcesów Wolnej Polski. Głosując mamy szansę wypromować sukcesy naszego regionu.
W internecie trwa plebiscyt na Sto Sukcesów Wolnej Polski, a ich lista ma być prezentowana w czasie przyszłorocznych Targów EXPO 2010 w Szanghaju. Każdy region mógł zgłosić po 10 kandydatur Sukcesów Regionu w trzech kategoriach: człowiek, dzieło i otoczenie. To element projektu www.20latrp.pl, który wymyślili Witold Bereś, Tomasz Janowski i Artur Więcek Baron.
Kaliber 44 I Jerzy Gorzelik
- Projekt ma charakter apolityczny, lokalny. Chcemy, żeby ludzie sami pokazali z kogo i z czego w swoim regionie są najbardziej dumni - mówi Tomasz Janowski, menadżer projektu.
Propozycje nominacji zgłaszały samorządy, ale też np. internauci. Właśnie dzięki internautom do zestawienia największych dzieł trafiły na przykład dokonania śląskich grup hip-hopowych, Kalibra 44 i Paktofoniki. Są tu też wydarzenia kulturalne jak Off Festival i koncert U2, uczelnie - Uniwersytet Śląski i Politechnika Śląska czy Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu.
Młodzi lubią RAŚ i OFF
Z nominacji możemy być dumni, gorzej z frekwencją w głosowaniu. - Zaczęliście kiepsko - przyznaje Janowski. - Na koniec października śląskie było na 7. miejscu, ale ostatnio przesunęło się na miejsce 5. To dlatego, że sami kandydaci się promują - dodaje.
Najlepiej promocja idzie chyba Ruchowi Autonomii Śląska, który do głosowania zachęca między innymi na swojej stronie internetowej. I są efekty. Pierwsze miejsce w kategorii człowiek ma jak na razie Jerzy Gorzelik, szef RAŚ. Kolejne miejsca należą do Kazimierza Kutza, Wojciecha Kilara, Adama Małysza, prof. Zbigniewa Religi, Ryszarda Riedla, Jerzego Dudka, Jerzego Pilcha, Jerzego Buzka i Otylii Jędrzejczak.
RAŚ jest też na pierwszym miejscu w kategorii dzieło.
- Internet to jest medium, którego używają młodzi ludzie, wydaje się więc, że nasze działania zyskują akceptację młodego pokolenia, które nie jest obciążone spuścizną PRL-u. To już nie jest śląskość pokorna i spolegliwa, polegająca na filozofii trawy, która się pochyli jak wiatr zawieje - ocenia Jerzy Gorzelik. Warto też głosować na budynki i kreacje, a śląska lista jest wyjątkowo imponująca. Możemy być dumni m.in. z Centrum Nauki i Edukacji Muzycznej Symfonia w Katowicach, galerii Design Alive w Cieszynie czy Skansenu Górniczego Królowa Luiza w Zabrzu.
(...) Echo Miasta objęło plebiscyt swoim patronatem. Głosujcie na stronie www.20latrp.pl.


5-metrowa lampka nocna
PAP 2009.11.07, Przy głównej ulicy Gliwic stanęła 5-metrowa lampka nocna
Blisko 5-metrowej wysokości latarnia, przypominająca lampkę nocną, rozbłysła w sobotę po południu przy reprezentacyjnej arterii Gliwic, ulicy Zwycięstwa. Zmieniające się barwy jej światła mają wskazywać aktualną temperaturę powietrza, a ławeczka u podstawy służyć może odpoczynkowi przechodniów.
Władze miasta, które zaakceptowały inicjatywę regionalnego dystrybutora energii elektrycznej ustawienia lampki na skwerze w centralnym punkcie miasta, w pobliżu dworca kolejowego, wskazują, że to ciekawy pomysł, mogący przyciągać uwagę tak mieszkańców, jak i turystów.
- To ciekawostka w dobrym miejscu Gliwic, więc myślę że ludzie będą tu chętnie siadali i odpoczywali, tym bardziej że jest blisko przystanku - powiedział podczas prezydent Gliwic, Zygmunt Frankiewicz.
Przypominającą drewnianą nocną lampkę latarnię zaprojektowała Marlena Pardel z katowickiej Akademii Sztuk Pięknych. Podstawę, będącą jednocześnie okrągłą niską ławką, zbudowano ze szlachetnego drewna kwila z gatunku Intsia bijuga (zwanego także: ipil lub merbau). Klosz lampki wykonano z półprzezroczystego białego materiału rozpraszającego światło z zainstalowanych pod nim prawie
800 jednowatowych diod.
Barwa światła ma zależeć od pogody: w upały ma być fioletowa, w mroźne dni pomarańczowa. Lampka może też świecić na niebiesko, czerwono i zielono. Sama ławeczka została podświetlona na biało.
Uruchomieniu lampki towarzyszył happening związany z zakopaniem obok jej podstawy - z inicjatywy regionalnego dodatku Gazety Wyborczej - kapsuły czasu
ze specjalnym wydaniem zawierającym wizje Gliwic za 100 lat autorstwa czytelników. Nad wmurowaną pod nawierzchnię metalową tubą umieszczono tabliczkę: Otworzyć w roku 2109. (...)


Odznaczono Ruch Regionalistyczny
Gazeta Wrocławska, 2009.11.06, Maciek Raińczuk Odznaczono członków Ruchu Regionalistycznego
Znawcy i miłośnicy regionu zachwycający się historią swojej małej ojczyzny oraz ci, działający na rzecz jego upamiętnienia spotkali się w piątek na Dolnośląskim Spotkaniu Liderów Ruchu Regionalistycznego.
W Dolnośląskiej Bibliotece Pedagogicznej zgromadzeni rozmawiali na temat kształtowania tożsamości narodowej i regionalnej. Wymienili się również spostrzeżeniami i opiniami po VI Kongresie Kultury Polskiej, którego celem było pogłębienie refleksji nad miejscem, rolą i perspektywami dla kultury polskiej w dwadzieścia lat od przełomu ustrojowego.
W trakcie spotkania wicewojewoda Zdzisław Średniawski uhonorował odznaczeniami najbardziej zasłużonych dla regionalizmu i dla edukacji regionalnej na Dolnym Śląsku. Wręczył trzy Medale Zasłużony Kulturze Gloria Artis m.in profesorowi Mirosławowi Przyłęckiemu, który przez 15 lat sprawował funkcję wojewódzkiego konserwatora zabytków, a przez 30 lat dzielił się swoją wiedzą z architektury jako nauczyciel akademicki. Przyczynił się do wydania ponad 200 monografii przez Ruch Regionalistyczny.
Wicewojewoda wręczył również sześć Medali Komisji Edukacji Narodowej. Uhonorowany został między innymi ks. prof. dr hab. Józef Swastek, wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu i autor licznych publikacji z zakresu historii regionu. (...)


Kuchnia śląsko-czesko-meksykańska
NTO 2009.11.05, Mariusz Jarzombek Meksykańsko-czesko-polskie gotowanie w Opolu
Blisko tysiąc klusek śląskich, cztery pieczenie z karczku ze słoniną i wielki gar zupy pomidorowej ugotowali wspólnie z kolegami ze szkół gastronomicznych z Meksyku i Czech uczniowie Zespołu Szkół Zawodowych w Opolu.
Na tym jednak nie skończyło się wielkie gotowanie.
- Wszystkiego najlepiej uczyć się w praktyce a wspólne gotowanie jest chyba najprzyjemniejsze - powiedział nto Nacho Fuentes, nauczyciel młodych kucharzy z Ameryki Południowej, którzy w ramach imprezy pt. Kulinaria Trzech Narodów zaproponowali z pikantne placki tacos, copes, nadziewane pastą z fasoli i boczku empenadas i zupę helpeno z chilli.
Z kolei młodzi kucharze z czeskiego Jesenika pokazali przy tej okazji jak robi się tradycyjne knedliki, pieczeń wołową z sosem warzywnym, zupę czosnkową i deser złożony z racuchów, bitej kwaśnej śmietany i sosu z owoców leśnych. (...)
Na koniec jednodniowej imprezy odbyła się wielka degustacja. W czasie, kiedy starsza, licealna młodzież gotowała, 400 gimnazjalistów z całego województwa przyglądał się pracom, część z nich mogło nauczyć się składania serwetek, nakrywania, zasad zachowania się przy stole, a także tworzenia ozdobnych rzeźb z owoców.


Paczków zrobił furorę w Zabrzu
NTO 2009.11.05, Klaudia Bochenek Unikalna kolekcja Muzeum Gazownictwa w Paczkowie zrobiła furorę na targach techniki w Zabrzu
Unikalna kolekcja Muzeum Gazownictwa w Paczkowie zrobiła furorę na targach techniki w Zabrzu. Ekspozycję uznano za najciekawszą na Międzynarodowych Targach Turystyki Dziedzictwa Przemysłowego i Turystyki Podziemnej w Zabrzu.
- Ponad 100-letnie junkersy to tylko niektóre z naszych eksponatów - reklamuje muzeum jego kustosz Adam Król.
- Okazaliśmy się lepsi nawet od muzeum papiernictwa, chleba, węgla, pożarnictwa i całej masy innych stoisk z technicznymi eksponatami - cieszy się Adam Król, kustosz Muzeum Gazownictwa w Paczkowie, które pod koniec listopada obchodzić będzie swoje 107. urodziny, a które niedawno wzięło udział w I Międzynarodowych Targach Turystyki Dziedzictwa Przemysłowego i Turystyki Podziemnej w Zabrzu.
Pojechali i od razu odnieśli sukces: - Nie mogliśmy się opędzić od zwiedzających - śmieje się Król. - Wszyscy koniecznie chcieli wiedzieć, gdzie ten Paczków i skąd mamy tyle eksponatów.
A kolekcja faktycznie jest imponująca. Samych gazomierzy muzeum ma przeszło 600, mnóstwo gazowych lamp i kinkietów, kuchenek, żelazka, lokówki, suszarki, silniki gazowe, junkersy, a nawet lodówkę i pralkę na gaz. Znaczna cześć eksponatów, których w zbiorach jest przeszło 3 tysiące, jest nadal sprawna technicznie.
- Na targach mieliśmy ze sobą skromne wyposażenie, ale za to ciekawe. Zabraliśmy nawet piec, który ponad sto lat temu ogrzewał gazem paczkowski kościół - tłumaczy kustosz paczkowskiego muzeum. - Ciepło wprawdzie marne dawał, gazu sporo ciągnął i był mało ekologiczny, ale za to jak wygląda!
- Byłem w podobnym muzeum w Pradze, ale tamte eksponaty są podmalowane i wyglądają, jakby były wyprodukowane wczoraj - mówi kustosz. - A przecież wtedy tracą cały swój urok...
(...) Zdarza się, że sami mieszkańcy powiatu i okolic nie maja pojęcia, że przy ul. Pocztowej w Paczkowie można zobaczyć taki kawał gazowej historii...


Śląska - prestiżowa ulica Wrocławia
tuWroclaw.com, 2009.11.04, autor: Piotr Kolisko Piłka nożna: Ulica Śląska
Czy ulica przy, której budowany jest nowy stadion we Wrocławiu powinna nosić nazwę ulicy Śląskiej?
Klub Śląsk Wrocław wraz ze Stowarzyszeniem Kibiców Wielki Śląsk postuluje by ulica przy, której stanie nowy stadion na wrocławskich Maślicach nosiła nazwę Śląska. Spółka odpowiedzialna za budowę wrocławskiego stadionu, który ma być areną zmagań piłkarzy podczas Mistrzostw Europy w 2012 roku, ogłosiła konkurs na nazwę ulicy stąd też propozycja Wielkiego Śląska.
Według działaczy i Stowarzyszenia taka nazwa nawiązywałaby nie tylko do wrocławskiego klubu ale też do regionu i jego bogatych tradycji. Ostateczną decyzję na temat nazwy ulicy podejmie komisja konkursowa, która swoją opinię w znacznym stopniu uzależnia też od woli wrocławian. Urzędnicy na maile w tej sprawie nazwy ulicy czekają do 15 listopada.
By zabrać głos w tak ważnej dla wszystkich fanów WKS-u kwestii, wystarczy wysłać wiadomość na adres mailowy: beu@um.wroc.pl w temacie wpisując słowo KONKURS, a w treści podając nazwę: ULICA ŚLĄSKA. (...)


Wieczór Trzech Kultur
www.raslaska.org, 2009.11.03
Ruch Autonomii Śląska Mysłowice oraz Muzeum Miasta Mysłowice zapraszają na Wieczór Trzech Kultur, który odbędzie się 5 listopada 2009 r. o godz. 17:00 w Muzeum Miasta Mysłowice. Gościem spotkania będzie dr Jerzy Gorzelik, który wygłosi wykład pt.: Wielokulturowość istotą śląskiej tożsamości.
Miejsce: Muzeum Miasta Mysłowice, ul. Stadionowa 7, Mysłowice.


Tajemnice Wrocławia dla obcokrajowców
tuWroclaw.com 2009.11.02, Magdalena Bober Tajemnice Wrocławia dostępne dla obcokrajowców
Wrocławskie Stowarzyszenie Multimedialne stworzyło niestandardowy przewodnik miejski prezentujący zagranicznym turystom najciekawsze zakątki Wrocławia z perspektywy jego mieszkańców.
Projekt skierowany jest do osób, które poszukują niecodziennych wrażeń, unikają sztampowych wycieczek, a typowe przewodniki nie zaspokajają ich potrzeb - mówi Jakub Mazurkiewicz z Wrocławskiego Stowarzyszenia Multimedialnego.
Dzięki mapce turyści spoza Polski mogą poczuć się jak mieszkańcy Wrocławia, uzyskując dostęp do kultowych miejsc, znanych wyłącznie autochtonom. Oprócz najbardziej charakterystycznych zabytków stolicy Dolnego Śląska, w publikacji można znaleźć rekomendacje wrocławskich artystów, animatorów lokalnej kultury. (...)
Przewodnik prezentuje kilka tras tematycznych. Można zrobić offowe zakupy, wyruszyć szlakiem piwnym, poszukać śladów filmów kręconych we Wrocławiu, przenieść się w lata 70. za sprawą perełek ówczesnej architektury czy odkryć skarby modernizmu.
Obcokrajowcy znajdą także patenty, czyli informacje o tutejszych zwyczajach, które dla osób z innych krajów mogą nie być oczywiste.
Wydawnictwo będzie dystrybuowane w klubach, instytucjach kultury, hostelach, hotelach, punktach informacji turystycznej. Mapa jest dostępna w wersji elektronicznej, do pobrania na stronie www.wsm.wroclaw.pl i tam również znajdzie się niebawem lista miejsc, gdzie będzie dostępna dla podróżnych.
Projekt został sfinansowany przez Biuro Promocji Miasta.


Niezwykły grób na Górnym Śląsku
NTO 2009.11.01, KS, Arti, Mir, MD, Drat Niezwykłe groby na Opolszczyźnie
Czasem kilka zdawkowych słów na nagrobku skrywa historię, która nie zmieści się na żadnej tablicy, ale tkwi w pamięci ludzi. O takich niezwykłych opolskich grobach chcemy wam tu opowiedzieć.
Ten grób znajdziecie na przełęczy pod Zamkową Górą w Górach Opawskich (508 metrów nad poziomem morza).
Znajdziecie go na przełęczy pod Zamkową Górą w Górach Opawskich (508 metrów nad poziomem morza).
To najwyżej położony i chyba najbardziej tajemniczy grób na terenie Opolszczyzny. Leży zaledwie pół metra od granicy polsko-czeskiej, w miejscu, gdzie zbiegają się granice trzech miejscowości: Pokrzywnej, Jarnołtówka i czeskiego Janova.
Na takiej ziemi niczyjej zawsze chowano wisielców albo społecznych wyrzutków. Według niemieckiej jeszcze legendy w Jarnołtówku żyła kiedyś samotna starsza kobieta, stroniąca od ludzi. Większość czasu spędzała w lesie na zbieraniu ziół i runa. Sąsiedzi posądzili ją o czary, zadawanie uroków i skutecznie uprzykrzyli jej życie. Według legendy nieszczęśliwa kobieta powiesiła się w lesie, u zbiegu trzech granic, na drzewie, które rosło na gruncie Pokrzywnej, ale gałęzie miało po stronie Janova.
Dlatego żadna z wiosek nie czuła się w obowiązku, aby pochować samobójczynię. W końcu grób dla czarownicy wykopał myśliwy, który znalazł w lesie jej ciało. Na grobie położył duży kawał skały kwarcytowej, żeby potępiona dusza nie wydostała się z ziemi. (...)

Ewald Gawlik / za: Izba Śląska  wiecej zdjęć
Archiwum artykułów:
  • 2010 luty
  • 2009 grudzień
  • 2009 listopad
  • 2009 październik
  • 2009 wrzesień
  • 2009 sierpień
  • 2009 luty
  • 2008 grudzień
  • 2008 listopad
  • 2008 październik
  • 2008 wrzesień
  • 2008 sierpień
  • 2008 lipiec
  • 2008 czerwiec
  • 2008 maj
  • 2008 kwiecień
  • 2008 marzec
  • 2008 luty
  • 2008 styczeń
  • 2007 grudzień
  • 2007 listopad
  • 2007 październik
  • 2007 wrzesień
  • 2007 sierpień
  • 2007 lipiec
  • 2007 czerwiec
  • 2007 maj
  • 2007 kwiecień
  • 2007 marzec
  • 2007 luty
  • 2007 styczeń
  • 2006 grudzień
  • 2006 listopad
  • 2006 październik
  • 2006 wrzesień
  • 2006 sierpień
  • 2006 lipiec
  • 2006 czerwiec
  • 2006 maj
  • 2006 kwiecień
  • 2006 marzec
  • 2006 luty
  • 2006 styczeń
  • 2005 grudzień

  •    Mówimy po śląsku! :)
    O serwisie  |  Regulamin  |  Współpraca  |  Kontakt  |  © Copyright by ZŚ 05-19, stosujemy Cookies         do góry