Zobacz Śląsk!
 Zobacz Śląsk! > Rybnik > w prasie > 02.2006
Archiwum prasowe
  • 2005 marzec
  • 2005 kwiecien
  • 2005 maj
  • 2005 czerwiec
  • 2005 lipiec
  • 2005 sierpień
  • 2005 wrzesień
  • 2005 październik
  • 2005 listopad
  • 2005 grudzień
  • 2006 styczeń
  • 2006 luty
  • 2006 marzec
  • 2006 kwiecień
  • 2006 maj
  • 2006 czerwiec
  • 2006 lipiec
  • 2006 sierpień


  • Aktualny miesiąc


  • Rybnik w ZŚ!
    Serwis rybnicki w Zobacz Śląsk! powstaje przy współpracy z:
  • Miejski Portal Rybnicki
  • Pracownia topPROJECT

  • Rybnik w prasie - luty 2006

    Kocia arystokracja
    Dziennik Zachodni, ADR 21.02.2006
    Na Piaskach pokazywano m.in. amerykańskiego eleganta w kapeluszu! W Rybniku zawiązało się Stowarzyszenie Miłośników Kotów Cat Club. Jego działacze zorganizowali pokaz kotów rasowych. Impreza odbyła się w szkole podstawowej w dzielnicy Piaski. Swoje koty pokazywali zarówno hodowcy z Rybnika, jak i goście z Gliwic, a nawet Krakowa!

    Prywatna kolej do Rybnika!
    Gazeta Wyborcza, Tomasz Głogowski 20.02.2006
    Pierwszy prywatny pociąg pasażerski wyruszył w poniedziałek na trasę po Śląsku z 25-minutowym opóźnieniem. Czekał na VIP-ów, którzy jechali InterCity z Warszawy.
    Kolej Nadwiślańska to spółka-córka PCC Rail Szczakowa, jednego z największych prywatnych przewoźników specjalizujących się w transporcie koleją towarów. Właśnie przymierza się do uruchomienia na Śląsku kilku w pełni prywatnych linii pasażerskich. Wczoraj na trasę wyruszył pierwszy pokazowy autobus szynowy. Jechał z dworca PKP w Katowicach przez Rudę Śląską Kochłowice, Nowy Wirek, Sosnowiec Jęzor, Mysłowice i potem wrócił do Katowic. Przejażdżka trwała kilka godzin, bo Kolej Nadwiślańska postanowiła skorzystać nie tylko z torów należących do PKP Polskich Linii Kolejowych, ale też z torów prywatnych, głównie należących do śląskich kopalni, hut czy elektrowni. Do tej pory nie jeździły tamtędy pociągi pasażerskie.
    Choć piękny, specjalnie wypożyczony na tę okazję z Bydgoszczy szynobus wzbudzał na katowickim dworcu sensację, to zwykli pasażerowie nieprędko będą mogli z niego skorzystać. Spółka jest dopiero na etapie planów uruchomienia prywatnych linii. Wczorajsza przejażdżka miała udowodnić, że jest w stanie sprostać temu zadaniu.
    Pierwsze prywatne pociągi mają jeździć jeszcze w tym roku na trasie między Bytomiem a Gliwicami, zaraz po rozstrzygnięciu przetargu, który wkrótce zostanie ogłoszony przez Urząd Marszałkowski w Katowicach. - Będziemy się starać o kontrakt na obsługę tej linii, bo uważamy, że na rynku jest miejsce na prywatne przewozy pasażerskie - mówi Rafał Błaszkiewicz, prezes Kolei Nadwiślańskiej.
    W kolejnych latach prywatne pociągi mają też jeździć z Katowic do Pyrzowic, gdzie znajduje się lotnisko pasażerskie, oraz z Katowic do Rybnika.
    Na razie spółka ma jeden wypożyczony szynobus, ale do uruchomienia jednej tylko prywatnej linii potrzebne są co najmniej trzy. Firma szuka właśnie używanych maszyn, głównie na rynku niemieckim. - Nowy autobus szynowy kosztuje 7 mln zł, a całkiem przyzwoity, ale używany zaledwie 200 tys. - dodaje prezes Błaszkiewicz.
    Nie ukrywa, że aby prywatne pociągi ruszyły na trasy po Śląsku, potrzebne będzie dofinansowanie z budżetu województwa śląskiego. Urząd Marszałkowski w Katowicach ma na to pieniądze, ale przestrzega. - Uruchomienie prywatnych linii będzie skomplikowane. Trzeba przygotować rozkład jazdy, system dystrybucji biletów oraz pomyśleć chociażby o peronach i całej infrastrukturze związanej z dworcami kolejowymi - mówi Jacek Stumpf, dyrektor wydziału transportu Urzędu Marszałkowskiego.
    Prezes Błaszkiewicz zapewnia, że ani z biletami, ani z infrastrukturą kolejową nie będzie problemu. Te pierwsze mają sprzedawać konduktorzy w autobusach szynowych, a za dzierżawę dworców i peronów spółka jest gotowa zapłacić.
    Niestety, prezes Błaszkiewicz nie potrafił odpowiedzieć, ile będzie kosztował bilet w prywatnym pociągu. - Będzie to zależało m.in. od liczby pasażerów. Kursy będą opłacalne, jeżeli autobus szynowy będzie wypełniony w około 80 proc. - mówi. (...)

    Gdzie jest Mateusz z Rybnika?
    Gazeta Wyborcza, Małgorzata Goślińska 17.02.2006
    Drobniutki, żebra wysunięte do przodu. Jak szedł, to skulony. Taki pałączek. Z tyłu na szyi przylepił sobie tatuaż. O, a te kropeczki na paznokciach on mi namalował. Lubił rysować. Kredkę trzymał w lewej ręce. Wszystko robił lewą, lewą nogą kopał piłkę. Oczka skośne jak u Chińczyka, czarne jak węgielki. Bledziutki, na nosie kilka piegów, a na samym czubku taka malutka blizna po usunięciu pękniętego naczynka. Włosy? Wszędzie podaję ciemny blond, ale ciemniejsze. Raczej szatyn. Trochę seplenił. Mamo, das na cipsy? Musiał codziennie zjeść czipsy, chociaż małą paczuszkę, najtańszą za 50 groszy. Z przodu wyszły mu nowe zęby, z tyłu wszystkie zepsute. Jednego mu brakowało. Z boku, na górze, z lewej. Albo z prawej? Boże, matka i nie pamięta, gdzie jej syn nie miał zęba. Co ja mówię, miał. Przecież on jest! Wyszedł w niebieskiej kurtce, czarnych spodniach, czarnych kozaczkach, ale pewnie teraz jest już inaczej ubrany. (...) Mateuszek żyje. Tylu mądrych ludzi go szukało. Przecież znaleźliby ciało. Nawet ja, taki zwykły człowiek bez szkoły, mogę to wydedukować. Czuję, że jest porwany. Może dla okupu? Nie patrzę na pieniądze, chociaż nie mam. Będę prosić po ludziach. Oddam wszystko za to dziecko. Nikogo nie będę sądziła. Chryste, niech mi go tylko odda! Najgorzej, kiedy nie wie się o losie swojego dziecka. Czeka się z dnia na dzień, z godziny na godzinę. Jak pomyślę, co się może z nim teraz dziać... Na Boga, nie mogę, serce pęka. Myślę sobie: pewnie ktoś go porwał w dobrej wierze. Matka, straciła dziecko. Upatrzyła sobie moje. Pewnie go straszy: musisz tu siedzieć, bo cię policja zamknie, rodzice zbiją. Nie bój się, Mateuszku, wracaj, czekamy, choćbyś nie wiem co zrobił! Wierzę w Rutkowskiego. W policję też, ale w Rutkowskiego najbardziej. Zaraz po Panu Bogu. Czemu On mi to zrobił? Ludzie kradną, zabijają, a ja nie piję, mąż tyle co każdy zdrowy chłop, dzieci ubrane, najedzone, do kościoła chodzę, głęboko wierząca jestem. Może Pan Bóg na próbę mnie wystawia?

    Ogólnopolski Festiwal Piosenki Artystycznej
    Gazeta Wyborcza, Marcin Mońka 15.02.2006
    Tegoroczna edycja festiwalu będzie jubileuszowa, bo to 10. OFPA. - 10 lat temu, gdy zaczynaliśmy, to była naprawdę mała impreza. Teraz, w roku jubileuszu, postanowiliśmy pójść dalej, szerzej i wyżej. Nie zmienia się jednak idea naszego festiwalu: umożliwić ludziom wysłuchanie mądrych, lirycznych i wartościowych utworów - mówi Wojciech Bronowski, dyrektor artystyczny festiwalu. Na inauguracyjnym koncercie w czwartkowy wieczór wystąpią wszyscy dotychczasowi laureaci poprzednich edycji festiwalu, wśród nich m.in.: laureatka festiwalu sprzed czterech lat, bielszczanka Iwona Loranc, Joanna Liszowska z Warszawy, Mariusz Orzechowski z Hajnówki oraz Dzidka Muzolf z Krakowa. Ich wspólny koncert I tak warto żyć rozpocznie się o godz. 18 w klubie Energetyka (ul. Podmiejska).
    Od lat o OFPA mówi się, że jest to festiwal festiwali. Co roku w Polsce odbywa się kilkanaście przeglądów piosenki artystycznej, a ich zwycięzcy są zapraszani właśnie do Rybnika. Stąd też w środowisku młodych wykonawców sukces w Rybniku uznaje się często za nagrodę sezonu. W tym roku w imprezie weźmie udział kilkunastu artystów z całej Polski. Każdy utwór jest tu grany na żywo. Wykonawcom może towarzyszyć jeden akompaniator. Choć spośród całego instrumentarium przeważa fortepian, czasami pojawiają się bardziej egzotyczne instrumenty. Jednej z wykonawczyń przygrywano kiedyś na... bębnie oceanicznym. Zmagania konkursowe zaplanowano w klubie Energetyka na piątek (24 lutego, godz. 18) i sobotę (25 lutego, godz. 17). W każdym dniu festiwalu wystąpią też gwiazdy: 24 lutego będzie to Janusz Radek, dzień później posłuchamy koncertu Jacek Kaczmarski - kolega z pracy w wykonaniu artystów z Warszawy, Olsztyna i Gdańska.
    Finałowy koncert jubileuszowy OFPA odbędzie się 26 lutego w Teatrze Ziemi Rybnickiej (ul. Saint Vallier 1) o godz. 17. Obok laureatów tegorocznej edycji festiwalu wystąpi zespół Maanam. Bilety na poszczególne dni festiwalu kosztują od 15 do 35 zł.

    Żużlowcy RKM-u zagrają... w piłkę nożną
    Gazeta Wyborcza, lb 10.02.2006
    Żużlowcy RKM-u Rybnik wystąpią w turnieju piłki nożnej, w którym grać również będą drużyny sponsorów, działaczy oraz kibiców klubu. Turniej organizuje nowo powstałe Stowarzyszenie Kibiców i Sympatyków rybnickiego żużla. Mecze będą rozgrywane 19 lutego od godz. 13 w sali przy Zespole Szkół Ekonomicznych w Rybniku.


    Policja ciągle szuka 8-letniego Mateusza
    Gazeta Wyborcza, piet 08.02.2006

    Kilkudziesięciu policjantów, psy, rodzice oraz sąsiedzi przez dwie doby bezskutecznie szukali ośmioletniego Mateusza Domaradzkiego. - Tak jakby się zapadł pod ziemię - wzdychała nadkomisarz Aleksandra Nowara z rybnickiej policji.
    Chłopczyk wyszedł z domu w poniedziałek na sanki i od tej pory nikt go nie widział. Kiedy wieczorem nie wrócił do domu, zdenerwowani rodzice najpierw szukali go sami, potem zawiadomili policję. Wczoraj do poszukiwań Mateusza włączyli się przewodnicy z rzeszowskiego stowarzyszenia STORAT. Ich psy specjalizują się w tropieniu zaginionych osób.
    - Niestety, nie udało się natrafić na ślad chłopca - przyznała wczoraj nadkomisarz Aleksandra Nowara, rzeczniczka rybnickiej policji. Komendant miejski ufundował 2 tys. zł nagrody dla osoby, której informacje pomogą odnaleźć ośmiolatka. Funkcjonariusze nie wykluczają jednak, że chłopczyk został przez kogoś porwany albo np. bawił się na lodzie, który pękł.

    Prezydent z metanolem
    Gazeta Wyborcza, mon 05.02.2006
    Prezydent Rybnika Adam Fudali jest wielkim fanem żużla. Czasopismo Tygodnik Żużlowy napisało kiedyś, że prezydent Fudali metanol ma we krwi.

    Rybnik bez ogrzewania i ciepłej wody
    Gazeta Wyborcza, mg 03.02.2006
    Ponad 10 tys. mieszkań w Rybniku pozbawiła ogrzewania i ciepłej wody awaria. Rura pękła wczoraj o godz. 14.30. - Usuwanie awarii jest bardzo skomplikowane, ale udało nam się podłączyć już 70 proc. mieszkań. Ciepło dojdzie do nich około północy - zapewnił nas wczoraj wieczorem Marian Porwoł, kierownik Zakładu Ciepłowniczego w Rybniku. Na szczęście dla pacjentów Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Rybniku włączono tam ogrzewanie olejowe.

    Aukcją gołębi na rzecz ofiar katastrofy
    Gazeta Wyborcza, Katarzyna Piotrowiak 31.01.2006
    W siedzibie Polskiego Związku Hodowców Gołębi telefony się urywają. Wszyscy pytają o listę zabitych. O godz. 13 blady i zmęczony Jan Kawaler, prezes PZHG, odbiera telefon. Znaleźli kolejne dwie osoby w miejscu tragedii. - Możemy pojechać na identyfikację - proponuje rozmówcy.
    Kawaler od soboty próbuje dowiedzieć się, kto przeżył, a kto zginął. Policja listy zabitych nie da. Nie wszystkie ciała zostały zidentyfikowane, pracują specjaliści od badania DNA. Bez absolutnej pewności nie ma mowy o nazwiskach. A z całej Polski dzwonią gołębiarze i chcą wiedzieć. Dlatego Kawaler poprosił: każdy oddział w Polsce sprawdza, czy kogoś nie brakuje. W Chorzowie dyżurują przy telefonach. Czekają na wieści ze szpitali, szukają znajomych w nekrologach.
    Dziś wiadomo niewiele: w okręgu katowickim zginęło chyba sześciu, w Piekarach Śląskich chyba jeden. Na liście coraz więcej nazwisk, ale czy są pewne? Wszystko nieoficjalne, ostrożne.
    Mimo wszystko gołębiarze organizują pomoc. Jest już fundacja na rzecz rodzin poszkodowanych w katastrofie. Będzie aukcja. - Sprzedamy nasze gołębie, żeby pomóc rodzinom zabitych hodowców - mówi Andrzej Skrzyś z Katowic. Sam przekaże jednego ze swoich najlepszych gołębi.
    W hali PZHG trwa selekcja wyłapanych na miejscu tragedii ptaków. - 200 znaleźliśmy martwych, prawie tysiąc zamknęliśmy w klatkach, a reszta... gdzieś się plącze po świecie - mówi Kawaler. Wciąż dowożone są kolejne ptaki, wczoraj - 60. Hodowcy przeglądają zawartość klatek. Można też przez internet. Na stronie www.pzhgp.pl są lista znalezionych gołębi, numery z obrączek, kolor upierzenia oraz informacje katalogowe. - Po co ktoś ma nadaremnie jechać do Chorzowa przez całą Polskę? - dodaje Kawaler. Gołębie są pod dobrą opieką. Nie brakuje chętnych, którzy dzień i noc dyżurują przy ocalałych ptakach.
    Alojzy Lepiarczyk z Rybnika odnalazł swojego gołębia. Wchodzi do sali, w której ustawiono klatki. Na jego widok jeden z gołębi robi hałas. - Proszę zobaczyć, jak się cieszy, że go odnalazłem - mówi Lepiarczyk.

    Pamiątka ze Śląska!

    Polecamy
  • Rybnik Portal
  • Giełda ROW
  • Mysłowicki Portal
  • Katowice
  • Śląski Wrocław
  • Autostrada A4
  • Opolski portal
  • Tramwaje Śląskie
  • Nowiny Rybnickie
  • Trafiamy Celniej
  • Metropolia GZM
  • Ślusarz 24 h
  • Taxi Katowice
  • Ślusarz na telefon
  • Polskie miasta
  • Sklep rowerowy w Katowicach


  • Informator regionalny województwa śląskiego
       Rzóndzymy po ślónsku! :)
    O serwisie  |  Regulamin  |  Reklama  |  Kontakt  |  © Copyright by ZŚ 05-21, stosujemy Cookies         do góry