Zobacz Śląsk!
 Zobacz Śląsk! > Rybnik > w prasie > 03.2006
Archiwum prasowe
  • 2005 marzec
  • 2005 kwiecien
  • 2005 maj
  • 2005 czerwiec
  • 2005 lipiec
  • 2005 sierpień
  • 2005 wrzesień
  • 2005 październik
  • 2005 listopad
  • 2005 grudzień
  • 2006 styczeń
  • 2006 luty
  • 2006 marzec
  • 2006 kwiecień
  • 2006 maj
  • 2006 czerwiec
  • 2006 lipiec
  • 2006 sierpień


  • Aktualny miesiąc


  • Rybnik w ZŚ!
    Serwis rybnicki w Zobacz Śląsk! powstaje przy współpracy z:
  • Miejski Portal Rybnicki
  • Pracownia topPROJECT

  • Rybnik w prasie - marzec 2006

    Kolejny odwołany sparing żużlowców
    Dziennik Zachodni, lb 29.03.2006
    Kolejny sparing RKM-u Rybnik został odwołany, bo tor został wczoraj zalany. Czy z powodu niesprzyjającej pogody żużlowcy zainaugurują sezon później?
    Rekiny miały spotkać się 31 marca na własnym torze w sparingu z rosyjskim zespołem Łukoil Oktiabrsk, którego zawodnikami jest dwóch żużlowców startujących także w barwach RKM-u - Renat Gafurow i Denis Gizatulin. Wcześniej zostały odwołane mecze towarzyskie z Włókniarzem Częstochowa i Stalą Rzeszów. - Dopiero co przygotowaliśmy tor, a pogoda znowu pokrzyżowała nam plany - martwi się Justyna Jurczyk, rzeczniczka prasowa klubu.
    W zeszłym tygodniu zostały na stadionie zainstalowane pneumatyczne bandy. Pierwsze zawody w Rybniku mają odbyć się 6 kwietnia. W tym terminie zaplanowany jest finał eliminacji krajowych do indywidualnych mistrzostw Europy. Trzy dni później na inaugurację rozgrywek Rekiny mają zmierzyć się z Apatorem Toruń. - Nie wyobrażam sobie, aby nasi zawodnicy jechali od razu w meczach ligowych, nie mając za sobą żadnego sparingu. Groziłoby to poważnymi kontuzjami. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu nie będzie tak deszczowo - mówi prezes klubu Aleksander Szołtysek. Jedynymi zawodnikami, którzy jeździli już w tym roku, są Łukasz Romanek i Renat Gafurow. Obaj startują w lidze angielskiej.
    Na niedzielę w Bydgoszczy zaplanowane jest Kryterium Asów, w którym wystąpić mają Rafał Szombierski i Roman Poważnyj. Klub nadal nie podpisał umowy z hipermarketem Carrefour, ale szef RKM-u zadowolony jest z rozmów z innymi firmami. - Nie wiadomo, czy Carrefour wesprze nas finansowo, wkrótce mamy się spotkać kolejny raz. Podpisaliśmy już umowy z Przedsiębiorstwem Transportu Kolejowego i Gospodarki Kamieniem, duńską firmą piwowarską Royal Unibrew, Elektrownią Rybnik oraz firmą Utex [zajmuje się m.in. projektowaniem - przyp. red.]. Bardzo dobrze sprzedają się karnety na mecze. Mamy stabilny budżet - podkreśla prezes Szołtysek.

    Rybnik przebuduje plac za darmo?
    Dziennik Zachodni, kapi 26.03.2006
    Rybnik będzie remontował plac Wolności, ale nie wyłoży na to złotówki. Już wkrótce w pobliżu modernizowanego Rybnickiego Centrum Kultury pojawi się fontanna, wodne kaskady na schodach do teatru oraz nowe oświetlenie. Wymieniona zostanie także nawierzchnia drogi i chodniki. - Znaleźliśmy inwestorów, którzy zapłacą za przebudowę 4,7 mln zł - tłumaczy Krzysztof Jaroch, rzecznik Urzędu Miasta w Rybniku.

    Sklepikarze chcą więcej pomocy
    Gazeta Wyborcza, am 23.03.2006
    Władze Rybnika obiecują pomoc poszkodowanym z powodu wybuchu gazu. Wczoraj prezydent miasta spotkał się z właścicielami sklepów, które zostały zniszczone w eksplozji. - Na razie to tylko słowa, a ja straciłam środki do życia - swojego zwątpienia nie kryje Jolanta Mikułka.
    W środę w samym centrum Rybnika wybuch gazu zniszczył pawilon handlowy. Ucierpiało sześć osób. Trzy z nich wciąż przebywają w szpitalu. - Prezydent Adam Fudali zrobi wszystko, co w jego mocy i na co pozwala mu prawo, aby pomóc ludziom poszkodowanym - mówi Krzysztof Jaroch, rzecznik rybnickiego magistratu. Na wczorajszym zebraniu władze zadeklarowały, że wszyscy, którzy ucierpieli w katastrofie, mogą korzystać w urzędzie z bezpłatnych porad prawnych. Wszystkie sprawy poszkodowanych mają być załatwiane przez urzędników w trybie pilnym. Prezydent udostępnił również poszkodowanym pomieszczenia urzędu na niezbędne spotkania z nadzorem budowlanym i innymi służbami. - Na razie nie mam budynku - mówi Mikułka, która w pawilonie prowadziła biuro podróży i salon mody ślubnej. - Nie mam innego miejsca, w którym mogłabym prowadzić działalność zarobkową, a zatrudniam jeszcze trzy osoby! Jako poszkodowana czekam na realne wsparcie. Deklaracje o tym, że w magistracie mogę spotkać się z przedstawicielem nadzoru budowlanego, to na razie raczej niewiele - narzeka.
    Przyczyny eksplozji gazu bada specjalnie powołana komisja.

    Sześć osób rannych po wybuchu gazu
    Gazeta Wyborcza, Anna Malinowska 22.03.2006
    Zakrwawieni i poparzeni ludzie, szkielet budynku i chodniki wypełnione szkłem - tak w środę przed południem wyglądała ul. 3 Maja w Rybniku. Potężny wybuch gazu niemal zmiótł z powierzchni ziemi pawilon handlowy. Sześć osób trafiło do szpitala. Przyczyny eksplozji bada specjalnie powołana komisja.
    Do wybuchu doszło przed godz. 10. - Nagle poczułam tąpnięcie i usłyszałam potężny huk - opowiada Katarzyna Kowol, która prowadzi sklepik po drugiej stronie ulicy. - Naprzeciwko zobaczyłam coś jakby podmuch ognia. Na chodniku zamajaczyły mi jakieś leżące sylwetki. Szybko pobiegłam po pomoc.
    Pawilon handlowy to kilka małych sklepów. Są tam optyk, biuro podróży, salon mody ślubnej itd. Jeden z punktów został ostatnio sprzedany. Nowy właściciel rozpoczął remont. - W pomieszczeniu od kilku dni można było wyczuć gaz - wspomina pracująca w sąsiadującej z pomieszczeniem pracowni złotniczej Halina Adamkiewicz. - Odwiedzałam często koleżankę, która tam pracowała. W końcu powiadomiła pogotowie gazowe, które przyjechało dziś rano. Do pomieszczenia weszli tylko gazownicy. Chwilę potem doszło do wybuchu.
    Kapitan Bogusław Łabędzki z rybnickiej straży pożarnej: - Do eksplozji doszło w chwili, gdy otwierano wejście do miejsca, gdzie znajduje się zawór gazu. Najprawdopodobniej na skutek tarcia elementów stalowych powstała iskra. To na razie tylko przypuszczenia.
    W wypadku zostało poszkodowanych dwóch gazowników i czterech przypadkowych przechodniów. Trzy ofiary odniosły tylko niegroźne obrażenia i po wizycie w szpitalu mogły wrócić do domu. Trzech poszkodowanych trafiło natomiast do siemianowickiej oparzeniówki. Jak udało nam się dowiedzieć, stan jednej z osób jest bardzo poważny.
    Eksplozja była tak silna, że uszkodzeniu uległ nie tylko pawilon. Z okien pobliskich kamienic i zaparkowanych samochodów posypały się szyby. - Kłopoty zaczęły się już jakiś czas temu - mówiła nam Jolanta Mikułka, właścicielka salonu mody ślubnej, który również prowadzi w feralnym pawilonie. - Tuż za naszymi sklepikami znajduje się potężny plac budowy. Jak tylko zaczęli prace, to od razu podskoczyły nasze rachunki za wodę. W trakcie wykopów musieli gdzieś uszkodzić rury!
    Skontaktowaliśmy się z właścicielem gruntów, gdzie prowadzona jest budowa - firmą Parkridge CE Retail z siedzibą w Warszawie. W oświadczeniu, które firma do nas przesłała, czytamy: Przez działkę Parkridge CE Retail nie przechodzi zasilanie gazu doprowadzanego do pawilonów. Dysponujemy oświadczeniem wydanym we wrześniu zeszłego roku przez spółkę gazowniczą w Rybniku - jeszcze przed rozbiórkami, że nasz plac budowy został odcięty od gazu.
    - Wyjaśnienie, czy do rozszczelnienia gazu doszło w budynku, czy też z przyłącza, to tylko kwestia czasu - mówi Janusz Honkowicz, prezes Górnośląskiej Agencji Gazownictwa, której podlega Rybnik. Sprawę zbada specjalnie powołana komisja.

    Rybniczanie w internecie o pieniądzach
    Gazeta Wyborcza, purz 19.03.2006
    W internetowej ankiecie mieszkańcy Rybnika decydują, której z miejskich inwestycji przyznać w najbliższych latach pieniądze. W zeszłym tygodniu głosowanie trzeba było zawiesić, bo nie obyło się bez... nadużyć.
    Gdyby wierzyć statystyce, jednego dnia, zaledwie w ciągu kilku godzin, przy komputerze zasiadł w zeszłym tygodniu co siódmy mieszkaniec 140-tysięcznego Rybnika. Jednej z wymienionych w ankiecie inwestycji przybyło w tym czasie ponad dwadzieścia tysięcy głosów. - To było nadużycie. Musieliśmy przerwać głosowanie, a wyniki obciąć o podejrzaną liczbę głosów - przyznaje Krzysztof Jaroch, rzecznik rybnickiego magistratu. Tamtejsi komputerowcy wykryli, że ktoś obszedł zabezpieczenia miejskiego serwera i obdzielił jedną z miejskich inwestycji ogromną liczbą głosów.
    Głosowanie zostało zawieszone, by zabezpieczyć serwer na przyszłość przed podobnymi pomysłami. Od kilku dni pod adresem miejskiej strony www.rybnik.pl znów można głosować na jedną z 65 planowanych w mieście inwestycji. - W swoim wyborze nie będziemy się kierować tylko ankietą w internecie. To tylko jeden ze sposobów poznania opinii mieszkańców. Innym są spotkania prezydenta z mieszkańcami poszczególnych dzielnic - zaznacza Jaroch.
    W internecie głosowało już ponad dziesięć tysięcy osób - najwięcej głosów zyskała modernizacja terenu MOSiR-u w Kamieniu. Na dalszych miejscach są m.in. budowa basenu w Boguszowicach czy adaptacja zabytkowej kopalni Ignacy. - Wiemy, że nie wszystko zależy od poparcia w internecie, ale zależy nam na jak największej liczbie głosów. Gdybyśmy dostali pieniądze, moglibyśmy zaadaptować kopalnię na potrzeby turystów, a także na działalność edukacyjną i kulturalną - mówi Ewa Mackiewicz ze Stowarzyszenia Zabytkowej Kopalni Ignacy.

    Śląski kombajn, czyli sukcesy naszych żużlowców
    Gazeta Wyborcza, Paweł Czado, Piotr Zawadzki 16.03.2006
    Tak jak piłkarze Ruchu Chorzów i Górnika Zabrze z roku na rok zdobywali mistrzostwo Polski, tak drużyna z Rybnika przez kilkanaście lat rządziła w lidze żużlowej.
    Tyloma sukcesami i osiągnięciami co zespół z Rybnika nie może się poszczycić żaden inny żużlowy klub w Polsce. Górnik, przemianowany w sierpniu 1964 r. na ROW, 12 razy zdobywał tytuł drużynowego mistrza Polski, a sześć razy wicemistrzostwo! To nie wszystko: żużlowcy z Rybnika dziewięć razy wygrywali finały indywidualnych MP, zdobywali też medale na indywidualnych i drużynowych mistrzostwach świata czy MŚ par.
    Początki sportu motocyklowego w Rybniku sięgają lat międzywojennych. 3 kwietnia 1932 r. w restauracji Polonia powołano do życia Rybnicki Klub Motocyklowy. Początki speedwaya w mieście nie były łatwe: nie było toru żużlowego. Latem zawodnicy ścigali się na... placu targowym, a zimą wyścigi organizowano na zamarzniętym stawie Ruda. Dla Józefa Dragi, jednego z pierwszych zawodników klubu z Rybnika, takie ściganie o mało co nie zakończyło się śmiercią. Motocyklista stracił panowanie nad maszyną, ta wpadła pod lód i zatonęła. Zawodnikowi na szczęście nic się nie stało.
    Pierwsze zawody na obecnym stadionie przy ulicy Gliwickiej rozegrano w czerwcu 1939 r. na bieżni wyłożonej mączką ceglaną. Co ciekawe, stadion nie był wtedy oficjalnie otwarty z powodu protestu ambasady niemieckiej. Przedstawiciele III Rzeszy domagali się usunięcia spod bramy wejściowej stadionu rzeźby bogini łowów - Diany z łukiem - skierowanej na zachód...
    Pierwsze znaczące wyniki żużlowcy z Rybnika zaczęli notować po drugiej wojnie światowej. W 1947 r. tytuł IMP zdobył Eryk Pierchała. W 1956 r. rybniczanie po raz pierwszy wywalczyli drużynowe mistrzostwo Polski. Zespół w składzie: Joachim Maj, Marian Philipp, Stanisław Tkocz, Józef Wieczorek, Bogdan Berliński, Paweł Dziura czy później Erwin Maj, Karol Peszke i Zygfryd Kuchta trzy razy z rzędu wygrywał rozgrywki ligowe. Nic dziwnego, że do rybniczan szybko przylgnęła ksywka śląski kombajn. Najbardziej utytułowany spośród rybnickich żużlowców jest Andrzej Wyglenda - dziewięciokrotny DMP, czterokrotny IMP, mistrz świata par i trzykrotny drużynowy mistrz świata.
    W latach 60. ROW siedem razy z rzędu wygrywał ligę. - Trafił się zespół, w którym było pięciu reprezentantów Polski. Dwóch doświadczonych: Joachim Maj i Stanisław Tkocz oraz trójka młodzieżowców: Antoni Woryna, Waldemar Motyka i Wyglenda. Ostatni tytuł DMP rybniczanie zdobyli w 1972 roku. Kryzys dopadł klub z Rybnika na początku lat 90. W 1993 roku ROW pierwszy raz spadł z pierwszej ligi. Choć rybnickim żużlowcom trudno nawiązać do okresu świetności, RKM (pod taką nazwą klub startuje w rozgrywkach od 1994 r.) w tym roku znowu wystartuje w ekstralidze.

    Rybniczanie chcą powrotu technik
    Gazeta Wyborcza, Katarzyna Piotrowiak 15.03.2006
    Powrotu techników do Rybnika chce ponad osiemset z tysiąca osób, które do tej pory głosowały w internetowej ankiecie. Miasto uruchomiło ją po fali krytyki wywołanej likwidacją tych szkół.
    Przed tygodniem pisaliśmy o problemach rybnickich gimnazjalistów, którzy nie mogą się uczyć poszukiwanych zawodów. Rybnik jest jednym z trzech polskich miast, w których po reformie oświaty zlikwidowane zostały technika zawodowe. Szkoły te, często o wieloletniej tradycji, zostały przekształcone w licea profilowane, w których poziom nauczania nie jest wysoki. Jednym z powodów tej decyzji były aspiracje władz miejskich, które chciały, by po skończeniu liceum profilowanego uczniowie kontynuowali naukę w miejscowym Zespole Szkół Wyższych. Zależało im, by Rybnik za wszelką cenę był postrzegany jako miasto akademickie.
    Władze Rybnika były przekonane o słuszności tej decyzji, ale teraz ugięły się pod krytyką mieszkańców. W związku z trwającą dyskusją publiczną na temat ponownego uruchomienia w Rybniku techników prezydent Adam Fudali poprosił dyrektorów szkół o przedstawienie propozycji otwarcia w kierowanych przez nich placówkach kilku klas technicznych w miejsce funkcjonujących obecnie klas liceów profilowanych - napisał Krzysztof Jaroch, rzecznik Urzędu Miasta.
    Na stronach internetowych pojawiła się ankieta z pytaniami skierowanym do mieszkańców Rybnika. Zagłosowało już w niej tysiąc osób. Prawie 87 proc. ankietowanych chce powrotu techników, 10 proc. uważa, że lepsze są licea profilowane, reszta nie ma zdania.
    Dyrektorzy szkół są zadowoleni. Przygotowali listę klas i zawodów, których chcieliby uczyć w technikach. Jan Delong, dyrektor Zespołu Szkół Mechaniczno-Elektrycznych, zaproponował kształcenie w zawodzie technika elektronika oraz elektryka. W Zespole Szkół Budowlanych chcą uczyć w zawodach technik drogownictwa (dawniej dróg i mostów) i budownictwa. - Takie są potrzeby na rynku pracy - mówi Zygmunt Kula, dyrektor ZSB.
    Wśród propozycji znalazły się także zawody: technik ekonomista, technologii żywności, hotelarstwa. Ryszard Marion, dyrektor Zespołu Szkół Ekonomiczno-Usługowych, cieszy się, że w starej szkole, która powstała przed 77 laty, znowu odbędzie się rekrutacja. O reaktywację stara się również byłe technikum odzieżowe.
    Niektórzy sądzą, że ta nagła przemiana władz miejskich związana jest ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi. W ostatnich dniach zmieniło się nawet podejście do powołania klas górniczych. Tydzień temu Jerzy Frelich, wiceprezydent Rybnika, powiedział Gazecie, że jeśli Kompania Węglowa potrzebuje rąk do pracy w górnictwie, powinna zafundować sobie szkołę niepubliczną. Z kolei wczoraj Jaroch odparł, że klasy kształcące techników górnictwa zostaną powołane w miejsce klas profilowanych.
    Ostateczną decyzję prezydent Rybnika podejmie w przyszłym tygodniu, żeby zdążyć przed rekrutacją do szkół ponadgimnazjalnych, która rozpoczyna się 15 maja. Ankieta w sprawie techników jest dostępna na stronie internetowej: www.rybnik.pl

    Chacharstwo młodych rybniczan!
    Gazeta Wyborcza, Marcin Pietraszewski 15.03.2006
    Policja zatrzymała 18 uzbrojonych w kije uczniów dwóch rybnickich gimnazjów. W bijatyce chcieli udowodnić, która szkoła jest lepsza - mówi nadkomisarz Aleksandra Nowara, rzeczniczka policji w Rybniku. Nastolatkom przedstawiono zarzuty demoralizacji.
    Do porachunków miało dojść na położonym w centrum Rybnika boisku Ryfamy. We wtorek ok. godz. 17 pojawiły się tam dwie grupy młodych, wrogo nastawionych do siebie ludzi. Wykrzykiwali wulgarne hasła, machali kijami bejsbolowymi. Walka wisiała w powietrzu. Na szczęście przechodząca w pobliżu kobieta telefonicznie zawiadomiła policję. - Przyjeżdżajcie szybko, bo może dojść do tragedii - prosiła. Na miejsce wezwano wszystkie patrole znajdujące się w pobliżu.
    Najszybciej dojechali funkcjonariusze, którzy wracali z wielogodzinnych poszukiwań ciała zamordowanego przez pedofili ośmioletniego Mateusza Domaradzkiego (zabójcy miesiąc temu przysypali je śniegiem, nie pamiętają jednak gdzie).
    Na widok nadjeżdżających na sygnale radiowozów gimnazjaliści zaczęli uciekać. Jedna grupa w kierunku dworca kolejowego, druga w rejon teatru. Nie mieli jednak żadnych szans, by uciec policjantom. Zatrzymali oni 18 chłopców.
    Stróże prawa byli przekonani, że to pseudokibice zwaśnionych ze sobą śląskich drużyn. Szalikowcy mają bowiem zwyczaje umawiania się na bijatyki. Okazało się jednak, że to uczniowie rybnickich gimnazjów numer 2 i 6. Mają 15-17 lat. - Tłumaczyli, że chcieli udowodnić, która szkoła jest lepsza - mówi nadkomisarz Aleksandra Nowara, rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Rybniku.
    Nastolatkom przedstawiono zarzuty demoralizacji. Rodzice odebrali ich z policyjnej izby zatrzymań. Sprawą zajął się już sąd rodzinny.
    Marek Stojko, dyrektor Gimnazjum nr 2, o zatrzymaniu uczniów swojej szkoły dowiedział się w środę od dziennikarzy. Był zszokowany. - Nie wiem, co powiedzieć. Nigdy nie było rywalizacji między nami a Gimnazjum nr 6. Nie wiem, skąd się wziął ten problem - mówi. Wystąpi do policji o przekazanie nazwisk zatrzymanych uczniów. Zostaną im obniżone oceny z zachowania. - I mam nadzieję, że sąd ich przykładnie ukarze - dodaje Stojko. Gimnazjaliści mogą zostać np. oddani pod opiekę kuratora, a jeśli wcześniej mieli już problemy z prawem, mogą trafić do ośrodka wychowawczego.
    Dyrektor Stojko zapowiada tymczasem, że zorganizuje w szkole cykl zajęć z udziałem strażników miejskich i policjantów, by uświadomić młodym ludziom konsekwencje agresywnych zachowań. Szkolni pedagodzy zorganizują też w każdej klasie pogadanki na ten temat.

    Szynobus połączy Rybnik i Wodzisław?
    Gazeta Wyborcza, Tomasz Głogowski 12.03.2006
    Rybnik i Wodzisław to pierwsze gminy, które chcą uruchomić na swoim terenie prywatne pociągi pasażerskie. Teraz potrzebna jest jeszcze zgoda marszałka województwa.
    Kolej Nadwiślańska, prywatna spółka z Jaworzna, pokazała kilka tygodni temu pierwszy całkowicie prywatny pociąg pasażerski na Śląsku. Szynobus jeździł po trasach PKP i torach należących do hut, elektrowni i kopalń. Rybnik wysłał na przejażdżkę jednego z radnych. Pokaz tak się spodobał, że dziś Adam Fudali, prezydent miasta, deklaruje: - Jesteśmy zainteresowani prywatnym pociągiem. Potrzebujemy alternatywy dla ruchu samochodowego, bo od maja zamknięty będzie wiadukt na ulicy Wodzisławskiej. Nie chcemy, aby w Rybniku tworzyły się korki.
    Miasto już osiem lat temu myślało o wykorzystaniu szynobusów produkowanych w raciborskim Kolzamie. Nic z tego jednak nie wyszło, bo fabryka splajtowała, zanim udało się jej rozwinąć produkcję szynobusów na masową skalę.
    Dziś władze Rybnika przypominają, że prywatny pociąg mógłby wykorzystywać m.in. tory należące do kopalni Jankowice. Biegną przez wszystkie rybnickie dzielnice i osiedla, w tym największe Nowiny, gdzie mieszka 20 tys. osób. - Niestety, tory są zdewastowane. W pierwszej kolejności potrzeba pieniędzy na ich remont. Dziś szynobus mógłby jeździć tam 30 km na godz., a to zdecydowanie za wolno - mówi prezydent Fudali.
    Władze Rybnika i sąsiedniego Wodzisławia myślą też o uruchomieniu wspólnej linii kolejowej, która połączyłaby obydwie miejscowości. Na tej trasie niewielki pociąg mógłby poruszać się po torach należących do PKP. - Niedługo w sprawie prywatnej kolei spotkamy się u marszałka. Spróbuję wszystkich zarazić tym pomysłem - deklaruje prezydent Fudali.
    Rafał Błaszkiewicz, prezes Kolei Nadwiślańskiej, ma nadzieję, że samorząd województwa śląskiego zdecyduje się dotować prywatne przewozy i jeszcze w tym roku ogłosi kilka przetargów, m.in. na obsługę trasy między Bytomiem a Gliwicami. - Właśnie szukamy szynobusów za granicą. Chcemy kupić albo wydzierżawić przynajmniej trzy egzemplarze, bo tylu potrzeba do uruchomienia jednej tylko linii - mówi prezes Błaszkiewicz.

    Mateuszek zamordowany...
    Gazeta Wyborcza, Marcin Pietraszewski 09.03.2006
    Aresztowano dwóch mężczyzn, którzy najpierw ośmioletniego Mateuszka zgwałcili, a potem skatowali.
    Mateusz Domaradzki z Rybnika zaginął 6 lutego. Na Śląsku był wtedy środek zimowych ferii. - Idę z chłopakami na sanki - powiedział rodzeństwu i wyszedł z mieszkania. Nigdy jednak nie dotarł na położoną kilkaset metrów od domu górkę. Zrozpaczeni rodzice zawiadomili policję. Kilkuset funkcjonariuszy, strażaków, strażników miejskich i mieszkańców przeszukiwało miasto. Wspierali ich ratownicy z rzeszowskiego stowarzyszenia Storat. Do Rybnika przyjechali z psami szkolonymi do tropienia zaginionych dzieci. W akcję poszukiwawczą włączyły się także wszystkie śląskie media, fundacja Itaka. Bezskutecznie.
    Barbara Domaradzka, mama Mateusza, była przekonana, że ktoś porwał jej syna. - Oddajcie mi go - apelowała za pośrednictwem telewizji do domniemanych porywaczy. Szef rybnickiej policji wyznaczył 2 tys. zł nagrody za informację o zaginionym chłopcu. Na próżno. Zrozpaczeni rodzice poprosili o pomoc jasnowidzów. Jeden sugerował, żeby chłopca szukać w jasnym bloku w pobliżu miejsca zamieszkania.
    Przełom nastąpił kilkanaście dni temu. W ręce policji wpadł 22-letni Łukasz N. Bezrobotny mężczyzna był już podejrzany o gwałt na 12-letniej dziewczynce. Po wielu przesłuchaniach przyznał się nie tylko do napaści na 12-latkę, ale także do zgwałcenia, a potem zabójstwa Mateusza. Zrobił to razem z kolegą. - Wyznał, że się zakochał w chłopczyku - mówi jeden z oficerów policji.
    Łukasz N. obserwował Mateusza przez kilka tygodni. Chodził za nim, jak ten wracał ze szkoły, patrzył, jak bawi się na podwórku. O swoim zauroczeniu opowiedział 25-letniemu Tomaszowi Z. Ten kilka lat wcześniej zgwałcił Łukasza N. i stał się jego powiernikiem. - Z. obiecał N., że mu pomoże nawiązać kontakt z Mateuszem - mówi jeden z prokuratorów.
    6 lutego obaj mężczyźni zaczepili idącego na sanki ośmiolatka. Poczęstowali go cukierkami i chipsami, po czym zaproponowali, że pokażą mu w pobliskim zagajniku świetne miejsce do zabawy. Chłopczyk znał mężczyzn z widzenia, więc im zaufał. Kiedy wciągnęli go w chaszcze, był zaskoczony. Płakał, gdy go gwałcili. Potem powiedział, że o wszystkim opowie mamie.
    - Mężczyźni skatowali go więc do nieprzytomności, przysypali śniegiem i zostawili na dziesięciostopniowym mrozie - mówi prokurator Michał Szułczyński, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.
    W chwili zabójstwa sprawcy byli jednak tak pijani, że dziś nie pamiętają już, gdzie zostawili ciało. Od dwóch dni policja ponownie przeszukuje rybnicką dzielnicę Piaski, gdzie doszło do tragedii. Na miejsce ściągnięto psy wyszkolone do wykrywania zwłok. Do chwili zamknięcia tego numeru Gazety ciała Mateusza nie udało się jednak odnaleźć.
    Nieoficjalnie wiadomo, że ofiar pedofilów było więcej. Podczas przesłuchań przyznali, że od wielu miesięcy polowali na dzieciaki i gwałcili je. Prokuratura będzie teraz ustalać ich nazwiska. - Mamy tylko nadzieję, że Mateusz jest jedyną ofiarą śmiertelną zwyrodnialców - mówi jeden z prokuratorów. Sąd aresztował wczoraj obu mężczyzn. Grozi im dożywocie. Prokuratura chce ich teraz skierować na badania psychiatryczne.

    RKM Rybnik z duńską firmą piwowarską
    Gazeta Wyborcza, lb 03.03.2006
    RKM Rybnik podpisał umowę sponsorską z duńską firmą piwowarską Royal Unibrew. - Firma wesprze nas finansowo w zamian za reklamę - mówi prezes RKM-u Aleksander Szołtysek. Tymczasem na 25 marca zaplanowana jest prezentacja zespołu w hali widowiskowej w Rybniku Boguszowicach. Pojawią się na niej wszyscy zawodnicy RKM-u.

    Wielcy trenerzy: Serafin Janik
    Gazeta Wyborcza, Piotr Zawadzki 03.03.2006
    Podczas szkolnych zawodów sportowych nauczyciel wychowania fizycznego z Rybnika dostrzegł utalentowanego chłopaka. Nazywał się Tomasz Sikora. Dał się namówić do trenowania biatlonu. W Turynie został wicemistrzem olimpijskim.
    Z Serafinem Janikiem Gazeta rozmawiała dosłownie kilka minut po sukcesie Sikory. Szkoleniowiec olimpijski występ swojego wychowanka oglądał w hotelowym pokoju w Kobylej Górze koło Ostrzeszowa. Przebywał tam z młodzieżą na zgrupowaniu sportowym. Janik prawie się popłakał ze wzruszenia, kiedy oglądał wpadającego na metę Sikorę. - Liczyłem, że Tomek zdobędzie w Turynie medal. Jeśli nie na 20 km, to w biegu masowym. Srebrny medal to ogromny sukces, bo lepszy od niego był tylko Niemiec Michael Greis, a to jedna z największych gwiazd tych igrzysk. Ale trochę żal, że Tomek niepotrzebnie przyspieszył ten ostatni, dwudziesty strzał i w efekcie spudłował. Fachowcy takie rzeczy od razu wychwytują - mówił wtedy Janik.
    Z Tomkiem udało mu się na razie porozmawiać tylko telefonicznie. - Pogratulowałem mu, ale umówiliśmy się na dłuższe spotkanie, jak zakończy najważniejsze starty w sezonie - wyjaśnia.
    Sport to w rodzinie Janików pasja, która przechodzi z pokolenia na pokolenie. Gustaw, ojciec Serafina, był piłkarzem i działaczem Rymera Niedobczyce. Pan Serafin początkowo też zajmował się tylko piłką. Był zawodnikiem RKS-u Rybnik i Unii Krywałd. Potem został trenerem Ryfamy Rybnik, którą z C-klasy wprowadził do klasy A. Był też współzałożycielem i szkoleniowcem Energetyka Rybnik. Teraz prezesem klubu, który występuje w IV lidze, jest jego syn, Grzegorz, poseł PiS-u.
    W latach 80. Janik, który wciąż pracuje jako nauczyciel WF-u w rybnickich szkołach, założył w klubie Ryfama sekcję biatlonową. W 1988 roku trafił mu się prawdziwy diament - Tomasz Sikora. - On trenował biegi narciarskie, ale okazało się, że zupełnie dobrze radzi sobie także ze strzelaniem. Co ważne, imponował spokojem, co w tej konkurencji ma duże znaczenie. Tomek dał się namówić do regularnych treningów - opowiada. Kiedy w Dynamicie Chorzów powstała sekcja biatlonowa, Janik i Sikora przenieśli się do tego klubu.
    Sukcesy przyszły bardzo szybko. W 1993 roku zawodnik zdobył tytuł wicemistrza świata juniorów. Dwa lata później we włoskiej Anterselvie został mistrzem świata w biegu na 20 km.
    Opiekę nad Sikorą z czasem przejęli trenerzy kadry: Aleksander Wieretielny, Jurij Albers i wreszcie Roman Bondaruk. Janik w kadrze odpowiadał natomiast za grupy uniwersjadowe i juniorskie. Innym jego wychowankiem, który startował w Turynie, był Michał Piecha. - To także bardzo zdolny zawodnik. Niestety, ma za sobą wiele problemów zdrowotnych. W efekcie Michał wytrzymuje biegowo dwie trzecie dystansu - tłumaczy Janik. Kolejni znani biatloniści, którzy kiedyś pracowali z Janikiem, to m.in. Jan i Wiesław Ziemianinowie, Agata Suszka oraz Krzysztof Sosna.
    68-letniego Janika martwi, że nie widać jakoś następców Sikory. - To bardzo trudna dyscyplina. Nie wszyscy się do niej nadają - wzdycha.

    Żłobek Skrzat po remoncie
    Gazeta Wyborcza, aim 02.03.2006
    Dzięki 300 tys. zł przekazanym przez miasto udało się wyremontować rybnicki żłobek Skrzat. - To teraz najnowocześniejsza placówka w mieście - chwali dyrektorka Irena Zasada. Przedszkole jest teraz większe, pomalowano ściany, dokupiono meble i zabawki. Mogą w nim przebywać nawet dwu- i trzylatki. Wczoraj przedszkole odwiedził Adam Fudali, prezydent Rybnika. Dzieci, zajęte zabawą, nie zwracały jednak na niego większej uwagi.

    Sukcesy szachistów
    Dziennik Zachodni, ALEK 26.02.2006
    Dwa medale przywieźli młodzi szachiści Miejskiego Klubu Szachowego z mistrzostw Polski, które odbyły się w Kołobrzegu. Jedenastoletnia Maria Leks zdobyła srebro, a dwunastoletni Marcin Krzyżanowski brąz. Marcin był faworytem kołobrzeskich zawodów. Ponieważ miał najwięcej punktów w międzynarodowym rankingu, to właśnie jemu przypadł pierwszy numer startowy. Marcin nie zawiódł. Zdobył brąz.

    Cudem uniknęła śmierci
    8211; Gdyby nie grube zimowe ubranie i futrzana czapka, już byłoby po mnie &
    Aleksandra Dziwisz-Sierny zapowiada, że będzie domagać się od spółdzielni odszkodowania. &

    E-bilet już w wakacje?
    Dziennik Zachodni, KM 27.02.2006
    Pięć firm zainteresowanych jest udziałem w przetargu na wdrożenie w Rybniku e-biletu, inaczej nazywanego elektroniczną portmonetką. Projekt jest bardzo nowoczesny, władze miasta zastanawiają się nawet nad zorganizowaniem na początku funkcjonowania tego systemu instruktażu dla mieszkańców. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, system będzie wdrażany już podczas najbliższych wakacji.

    Tajemnicza śmierć nastolatka!
    8211; Nie komentujemy sprawy. Na miejscu był prokurator.
    Zwłoki 16-letniego Grzegorza C. z Rybnika znaleziono wczoraj w lesie. Chłopak leżał twarzą do ziemi, w pobliżu drzewa. Kilka metrów dalej leżała jego kurtka. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, nie miał na ciele żadnych obrażeń. Dlaczego nie żyje? Policja nie podaje żadnych informacji. &

    Pamiątka ze Śląska!

    Polecamy
  • Rybnik Portal
  • Giełda ROW
  • Mysłowicki Portal
  • Katowice
  • Śląski Wrocław
  • Autostrada A4
  • Opolski portal
  • Tramwaje Śląskie
  • Nowiny Rybnickie
  • Trafiamy Celniej
  • Metropolia GZM
  • Ślusarz 24 h
  • Taxi Katowice
  • Ślusarz na telefon
  • Polskie miasta
  • Sklep rowerowy w Katowicach


  • Informator regionalny województwa śląskiego
       Rzóndzymy po ślónsku! :)
    O serwisie  |  Regulamin  |  Reklama  |  Kontakt  |  © Copyright by ZŚ 05-21, stosujemy Cookies         do góry