Zobacz Śląsk!
 Zobacz Śląsk! > Rybnik > w prasie > 06.2006
Archiwum prasowe
  • 2005 marzec
  • 2005 kwiecien
  • 2005 maj
  • 2005 czerwiec
  • 2005 lipiec
  • 2005 sierpień
  • 2005 wrzesień
  • 2005 październik
  • 2005 listopad
  • 2005 grudzień
  • 2006 styczeń
  • 2006 luty
  • 2006 marzec
  • 2006 kwiecień
  • 2006 maj
  • 2006 czerwiec
  • 2006 lipiec
  • 2006 sierpień


  • Aktualny miesiąc


  • Rybnik w ZŚ!
    Serwis rybnicki w Zobacz Śląsk! powstaje przy współpracy z:
  • Miejski Portal Rybnicki
  • Pracownia topPROJECT

  • Rybnik w prasie - czerwiec 2006

    Żadnych imprez na rybnickim rynku?
    Dziennik Zachodni, mit 28.06.2006
    Tomasz Pietrzykowski, wojewoda śląski, postanowił sprawdzić, jak przestrzegane jest rozporządzenie jego poprzednika sprzed czterech lat w sprawie rejestracji imprez masowych. I okazało się, że w 13 z 20 obiektów do tej pory nikt nie zadbał o odpowiedni system monitoringu.
    - To może być podstawą do wydania zakazu organizacji imprez masowych - ostrzega Pietrzykowski.
    Problem dotyczy hali widowiskowo-sportowej i lodowiska Spodek, lodowiska w Tychach, rynku w Rybniku oraz stadionów: Ruchu Radzionków w Bytomiu, Ruchu Chorzów, GKS Katowice, Odry Wodzisław, GKS Piast Gliwice, GKS Viktoria w Jaworznie, KS w Myszkowie, MOSiR w Rybniku i w Tychach.
    Wczoraj Pietrzykowski zaapelował na piśmie do prezydentów miast, w których znajdują się obiekty bez monitoringu, by brali pod uwagę te uchybienia przy wydawaniu pozwoleń na organizację imprez masowych. Zdaniem kierownictwa Spodka wszystko jest w porządku, a system monitoringu funkcjonuje od lat. Wg przedstawicieli urzędu wojewódzkiego to tylko w częściowo prawda, bo kamery w Spodku są w fatalnym stanie (bywa, że nagrywają obraz bez dźwięku lub odwrotnie).

    Będą bronić tytułu na żużlu
    Dziennik Zachodni, acz 28.06.2006
    - Na taką imprezę Rybnik czekał 21 lat - mówi Andrzej Skulski, przewodniczący komitetu organizacyjnego nadchodzących Drużynowych Mistrzostwach Świata na Żużlu. Wczoraj w Rybniku odbyła się konferencja prasowa w tej sprawie.
    Już 16 lipca Rybnik będzie miejscem półfinału imprezy. Polacy są obecnie drużynowymi mistrzami świata, czeka ich teraz ciężka walka o obronę tytułu. Organizatorem turnieju w Rybniku jest Wrocławskie Towarzystwo Sportowe.
    - Gdy niedawno oglądałam rybnicki stadion, byłam w szoku. Obecnie, po remoncie, to jeden z lepszych stadionów w kraju - mówiła wczoraj Katarzyna Leszczyńska z Media Sport.
    Ranga zawodów, porównywalna jest tylko z zawodami Grand Prix.
    Na Drużynowych Mistrzostwach Świata będą obowiązywać miejsca numerowane. - Dzięki numeracji krzesełek każdy z kibiców będzie mógł wybrać miejsce, z którego najlepiej ogląda mu się zawody.
    W dniu zawodów kibice będą mogli obejrzeć trening zawodników. Wszystkich zainteresowanych organizatorzy zapraszają między godziną 12., a 14.
    - Choć pierwszy bieg planowany jest na godzinę 19., stadion będzie dostępny dla kibiców już od godziny 16.30. Będzie można chłonąć atmosferę żużlowego święta oraz skorzystać z ogromnej ilości stoisk z pamiątkami żużlowymi oraz z punktów gastronomicznych. Zapraszamy, zwłaszcza do tych ostatnich, gdzie będą serwowane specjalne zestawy żużlowe, o tak wdzięcznych nazwach jak Biało-Czerwoni, Triumfatorzy czy Speedway Junior. Jest to z pewnością impreza dla całej rodziny - zachęca Leszczyńska.
    Ceny biletów
    - trybuna główna - 150 złotych
    - pierwszy wiraż - 80 złotych, ulgowy - 60 złotych
    - pozostałe miejsca - 40 złotych bilet normalny i 30 ulgowy
    Organizatorzy wyznaczyli również miejsca za 20 złotych w sektorach od 22, 23 i 24. Bilety ulgowe przysługują młodzieży uczącej się w wieku do 24 lat oraz osobom powyżej 60 roku życia. Dla większych, zorganizowanych grup kibiców, przygotowano upusty cenowe.

    9-letni złodziej...
    Dziennik Zachodni, aku 28.06.2006
    Rybnicka policja zatrzymała 9 i 16-latka, którzy na kąpielisku Ruda ukradli telefon komórkowy rybniczaninowi. Mężczyzna kąpał się w basenie. Chłopcy wykorzystali ten moment nieuwagi, zabrali telefon położony na kocu.
    Nie spodziewali się jednak tego, że byli pod obserwacją kamer zainstalowanych na terenie kąpieliska. Zanim zdołali opuścić Rudę, wpadli w ręce ochrony. Przybyła na miejsce policja przesłuchała chłopców, a następnie odwiozła do rodziców. Młodociani złodzieje staną przed sądem dla nieletnich.

    Przyznał się do potrącenia dziecka
    Dziennik Zachodni, adr 27.06.2006
    Dzisiaj do Sądu Rejonowego w Rybniku zostanie doprowadzony 32-letni mieszkaniec Orzesza, który w sobotę wieczorem potrącił po pijanemu dwie kobiety wracające do domu z 3-miesięcznym chłopczykiem. Prokuratura skierowała wniosek o jego aresztowanie.
    - Początkowo zaprzeczał. Kiedy prokurator powiedział, że dziecko jest w ciężkim stanie, pękł. Przyznał, że jechał po pijanemu i wjechał w ludzi, m.in. w dziecko. Wyraził skruchę, szlochał - mówi Bernadeta Breisa, szefowa rybnickiej prokuratury.
    Prowadził w Rybniku zakład tapicerski. Po robocie razem ze swoimi pracownikami pił piwo i wódkę. Zeznał, że we trójkę wypili m.in. litr wódki. Po ucieczce z miejsca wypadku ukrywał się w mieszkaniu rodziny. Zatrzymano go następnego dnia rano. Grozi mu 12 lat więzienia. Prokuratura chce, by sąd orzekł również przepadek na rzecz Skarbu Państwa jego dodge\\\'a caravana.

    Pierwsza prywatna poczta już legalna!
    Dziennik Zachodni, Tomasz Siemieniec 23.06.2006
    Pierwsza prywatna poczta w Polsce ma już rok. Prawie cały czas działała nielegalnie. Dopiero kilka dni temu uzyskała wpis do rejestru operatorów pocztowych. Aby tak się stało, Miejska Poczta Doręczeniowa musiała zmienić nazwę na Miejskie Przesyłki Doręczeniowe.
    Przez blisko rok twórca firmy Tomasz Bodach grał na nosie urzędnikom kontrolującym działalność pocztową i monopoliście Poczcie Polskiej. Szef MPD nie ukrywa, że zależy mu na tym, aby dotrwać do stycznia 2009 roku, kiedy usługi pocztowe zostaną w całości uwolnione. Wtedy pojawią się zachodnie firmy, które będą chciały przejąć część rynku. Jeśli zjawi się poważny kontrahent z propozycją wykupienia sieci, Miejskie Przesyłki Doręczeniowe mogą być odprzedane pod warunkiem, że inwestor zadba o ich rozwój.
    Bez wpisu
    O tym, że MPD działa nielegalnie, wiadomo było już w dniu jej otwarcia, czyli 1 lipca zeszłego roku.
    - Do końca roku 2008 na przesyłki o wadze do 50 gramów monopol ma Poczta Polska - powiedział podczas otwarcia MPD Tomasz Bodach. Dwa tygodnie później w firmie zjawili się kontrolerzy ówczesnego Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty.
    - Prywatna poczta działa bez wymaganego wpisu do rejestru operatorów pocztowych, co jest naruszeniem obowiązującego prawa -mówi Jacek Strzałkowski, rzecznik prasowy Urzędu Kontroli Elektronicznej, który przejął obowiązki po zlikwidowanym URTiP. Na Miejską Pocztę Doręczeniową posypały się kary i nakaz natychmiastowego zaprzestania działalności. W sumie MPD ma do zapłacenia ponad 30 tys. zł. Bodach ani nie zamknął poczty, ani nie zapłacił kar. - Rybnicka firma jest zarejestrowana na ojca pana Bodacha, który jest emerytem z małymi dochodami i nie mamy z czego ściągnąć nałożonych przez urząd kar. Jeśli zaś chodzi o zamknięcie firmy, to taką decyzję można wydać, lecz nie ma prawa, które pozwala na likwidację placówki siłą - powiedział Jacek Strzałkowski. Dlatego Tomasz Bodach mógł w spokoju rozwijać swoją działalność.
    Oddziały Miejskiej Poczty Doręczeniowej powstawały w kolejnych miastach Polski jak grzyby po deszczu. - Dziś jest ich ponad setka. Są wszędzie, w Gdańsku, Rzeszowie, Krakowie... - wylicza Tomasz Bodach. Jacek Strzałkowski z Urzędu Kontroli Elektronicznej zaprzecza tym informacjom. - Tak twierdzi pan Bodach, z naszych danych wynika, że jest ich w Polsce kilka.
    Walka z pocztą
    Działalności MPD z niepokojem przyglądała się również Poczta Polska, która zarzuciła Miejskiej Poczcie Doręczeniowej łamanie przepisów i bezprawne używanie słowa poczta. W zeszłym tygodniu rozpoczął się proces w tej sprawie. Zdaniem Tomasza Bodacha państwowy monopolista przesadza. - Przecież słowo poczta nie jest ich własnością. Z drugiej strony dziwi mnie to, że nie wytoczą procesów setkom firm w Polsce, które w nazwie mają ten termin - dziwi się Tomasz Bodach. Za używanie w nazwie słowa poczta i za przesyłanie listów o wadze do 50 gramów (na które Poczta Polska ma wyłączność, chyba że nowy operator będzie za te przesyłki pobierał opłatę 2,5 raza większą niż ona) monopolista żąda od MPD 100 tys. zł na cele społeczne.
    Naciąganie legalności
    MPD, zamiast tracić energię na przepychanki z Pocztą Polską, poszła po rozum do głowy i postanowiła obejść zakaz przesyłania listów o wadze do 50 g. - Każdy list zabezpieczamy ołowianą plombą - wyjaśnia szef firmy. Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że plomba waży nieco więcej. - W ten sposób nikt nam nie zarzuci, że działamy nielegalnie - mówi Bodach.
    Lada dzień Miejskie Przesyłki Doręczeniowe planują uruchomienie rewolucyjnego systemu komputerowego, który jak szacuje Tomasz Bodach, odbierze około 70 procent klientów instytucjonalnych Poczcie Polskiej. W dużym skrócie, chodzi o elektroniczne skrzynki pocztowe, które można zamontować w dowolnym miejscu. Klient, który podpisze umowę z MPD, otrzyma niewielką skrzynkę, do niej drogą radiową przychodzić będą rachunki. Użytkowanie urządzenia ma być bezpłatne. - W tej jednej skrzynce jest osiem kont. Każdy domownik ma swoje i nikt prócz niego nie może odebrać jego poczty. Treść listu drukowana jest za pomocą małej drukarki znajdującej się w skrzynce - opowiada Tomasz Bodach. MPD prowadzi poważne rozmowy z zakładami energetycznymi o wprowadzeniu systemu u ich klientów.
    Doczekać do stycznia 2009 roku
    Dla podniesienia prestiżu i wygody prywatna poczta zmieniła swoją siedzibę. Z ciasnego korytarza rybnickiego Cechu Rzemiosł Różnych MPD przeniosła się do biurowca jedną ulicę dalej. Dziś w firmie Bodacha pracuje siedem osób, czterech doręczycieli, dwie osoby w administracji i jedna księgowa. - To praca pod presją, że może nas zamkną, ale wszystko się prostuje i każdy z nas pracuje najlepiej, jak potrafi - mówi Joanna Wallach, pracownica MPD w Rybniku. Wszyscy mają nadzieję, że zdołają przetrwać do stycznia 2009 roku, kiedy rynek przesyłek zostanie uwolniony.
    Czekanie na przełom
    W tej chwili Poczta Polska ma wyłączność na dostarczanie przesyłek o wadze do 50 gramów. W 2009 roku rynek pocztowy zostanie całkowicie uwolniony. Już teraz działa w Polsce 110 prywatnych firm, doręczających przesyłki. Są wśród nich spółki córki zagranicznych gigantów, które mogą poważnie zagrozić pozycji Poczty Polskiej. Szacuje się, że część rynku, która się uwolni za dwa i pół roku, będzie mieć wartość ok. 300-400 mln złotych rocznie.
    Do inwestycji przymierzają się: niemiecka Deutsche Post, francuska La Poste, firma UPS oraz poczta holenderska. Żadna z tych firm jeszcze nie ogłosiła szczegółowych planów.
    Jak działa MPD
    Miejska Poczta Doręczeniowa w Rybniku została otwarta 1 lipca 2005 roku. Założycielem pierwszej prywatnej poczty jest Tomasz Bodach, były naczelnik Urzędu Pocztowego w Gliwicach. Jak twierdzi Bodach, koszt inwestycji to zaledwie 20 tysięcy złotych. W dniu otwarcia firmy jej założyciel planował otworzyć kilkanaście lokalnych placówek oraz zorganizować centralne zaopatrzenie ich w specjalne znaczki, kartki, druki, koperty. Listonosze MPD dostarczają listy bezpośrednio do adresatów, ponieważ nie mają dostępu do skrzynek pocztowych. Dotychczas tylko listonosze Poczty Polskiej mieli pełny dostęp do wszystkich przegródek skrzynek. Unijne przepisy dotyczące konkurencji nakazują wymianę skrzynek pocztowych do 24 sierpnia 2008 roku na takie, do których swobodny dostęp będą mieli wszyscy doręczyciele. Przesyłki nadane w MPD docierają do adresatów w ciągu 48 godzin. Znaczek na list polecony kosztuje złotówkę, a nie 3,5 złotego jak w Poczcie Polskiej. Każdego dnia MPD dostarcza około stu przesyłek.

    Wakacje w mieście
    Dziennik Zachodni, Sonia Staniek, (km) 23.06.2006
    Wakacje w mieście też mogą być ciekawe. Wystarczy zapoznać się z letnią ofertą ośrodków kulturalnych i sportowych (...). Ciekawą propozycją mogą okazać się półkolonie. Szczególnie wtedy, gdy dziecko jest jeszcze małe. Klub Energetyka Fundacji Elektrowni Rybnik organizuje płatne dwunastodniowe turnusy dla dzieci ze szkół podstawowych. Wśród zaplanowanych atrakcji znajdują się między innymi: wycieczka do parku wodnego w Tarnowskich Górach, skansenu górniczego w Zabrzu i w góry. W planach są także wyjścia na basen, wycieczki rowerowe, gry sportowe, konkursy plastyczne i muzyczne, rejs łodzią motorową, spektakl teatralny i ognisko.
    Klub Energetyka otwiera także wakacyjną szkółkę tenisa ziemnego, treningi będą się odbywać od poniedziałku do piątku, w godzinach od 15. do 17.
    Młodzieżowy Dom Kultury mieszczący się przy ulicy Broniewskiego, przygotował dla dzieci w ramach akcji Lato na Nowinach szereg zajęć, dzięki którym najmłodsi z pewnością nie będą się nudzić. Będą to m.in. projekcje filmów, konkursy plastyczne, gry i zabawy ruchowe w Bushido, wyjazdy na basen, wycieczka na Czantorię, do Skansenu Kolejki Wąskotorowej w Rudach oraz do Leśnego Parku Niespodzianek w Ustroniu. Dzieci pojadą także do Ośrodka sportów wodnych Kotwica i do Chwałęcic, gdzie będą miały okazję uczestniczyć w zabawach sportowych, pieczeniu kiełbasek i przejażdżce statkiem Conrad. Wszystkie zajęcia w Młodzieżowym Domu Kultury odbywać się będą od poniedziałku do piątku i są bezpłatne. Rodzice muszą tylko pamiętać o spakowaniu swoim pociechom suchego prowiantu.
    Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji co roku w czasie wakacji organizuje dla młodzieży wiele imprez na terenie kąpieliska Ruda. Od dwóch lat rozgrywane są zawody koszykarskie - turniej Ruda Basket Grand Prix. Mogą w nich wziąć udział wszyscy amatorzy tej dyscypliny, a pragnący znaleźć się wśród finalistów, muszą uczestniczyć w coniedzielnych rozgrywkach. Turniej organizowany jest na kąpielisku, stanowi to dodatkową atrakcję dla uczestników, gdyż wszyscy biorący udział w rozgrywkach, po każdym meczu mogą skorzystać z orzeźwiającej kąpieli w basenie.
    Każdego roku na początku lipca organizowane są wybory Miss Ruda, kandydatki do tytułu prezentują się w trzech odsłonach: strojach dowolnych wyjściowych, sportowych i kąpielowych. Poprzednia edycja wyborów wzbudziła ogromne zainteresowanie wśród publiczności, na co wpływ miała zapewne piękna pogoda. 28 lipca na basenie wypoczywało ok. 5 tysięcy ludzi, którzy przy okazji relaksu i kąpieli wodnych, mogli podziwiać piękne kandydatki.
    W tym roku dodatkowo uatrakcyjnić to przedsięwzięcie ma zespół, który będzie zabawiał publiczność w czasie zmian garderoby przez kandydatki, czy obrad jury. Kolejną ciekawą imprezą odbywającą się od 2002 roku i przyciągającą rzesze zaciekawionych uczestników i kibiców jest Ruda Extreme. Zawodnicy mają do pokonania kilkaset metrów na rowerze górskim, przepłynięcie 50 metrów basenu stylem dowolnym, przeprawę kajakiem, bieg, strzelanie do celu z broni paintballa i, co budzi największe emocje, przejście po moście powietrznym na linach rozwieszonych między drzewami. Prócz tego organizowane są jeszcze zawody pływackie dla dzieci i dorosłych oraz festyn sportowy, którego atrakcją są m.in. loty balonem, pokazy modeli pływających, tresura psów, pokazy speed rowerzystów i sztuk walki.
    Nie warto siedzieć w domu, gdy za oknem piękna pogoda, a możliwości zagospodarowania wolnego czasu w Rybniku jest naprawdę wiele. Na terenie miasta działa wiele klubów sportowych, są baseny, siłownie, korty do squasha, tenisowe, ścieżki rowerowe i stadnina koni.

    Po co wycinać tyle drzew?!
    Dziennik Zachodni, Adrian Czarnota 23.06.2006
    Mieszkańcy osiedla przy ul. Mglistej w Rybniku są wstrząśnięci ogromną wycinką drzew, jaką przeprowadzono nieopodal ich domów.
    Kto wydał na to zgodę? - pyta zdenerwowana Maria Kotas, mieszkanka osiedla. - Wszystko odbyło się legalnie - odpowiadają urzędnicy.
    Tereny wokół Elektrowni Rybnik uderzają ogromną ilością zieleni. Mimo, iż w pobliżu znajduje się ogromny zakład przemysłowy, przyroda w jego okolicy wydaje się być nieskażona. Tym bardziej więc wycinka bulwersuje mieszkańców.
    - Często spaceruję z psem po zielonych terenach wokół elektrowni. Pewnego dnia doznałem szoku. Wszędzie leżały pnie i wióry. Te drzewa wyglądały na zdrowe. Wycięli takie piękne brzózki, ledwo się zazieleniły na wiosnę i już ich nie ma. Chodziłem tam często na grzyby, można było tam znaleźć dorodne koźlaki - mówi Adam Jaros, mieszkaniec osiedla przy elektrowni, którego spotkaliśmy na działce. - Lubie przyrodę, jednak, jak widać, dla niektórych to tylko źródło pieniędzy.
    Teren, na którym doszło do wycinki, należy do Rybnika. Jednak zgodę na wycinkę wydał prezydent Gliwic. Dlaczego tak się stało? - Gmina Rybnik nie mogła wydać sama sobie pozwolenia na wycinkę, dlatego zgodnie z prawem, wyznaczono organ zastępczy do podjęcia decyzji - wyjaśnia Krzysztof Jaroch, rzecznik rybnickiego magistratu.
    Dodatkowo rzecznik wyjaśnia, że powodami wycięcia drzew był ich zły stan, regulacja rowu melioracyjnego oraz fakt, iż opisywany teren przeznaczony jest pod specjalną strefę ekonomiczną. Mieszkańcy mówią, że brzózki wyglądały na zdrowe. Prezydent Gliwic zgodził się na wycinkę tylko pod warunkiem ponownych nasadzeń takiej samej ilości i gatunków drzew, jakie zostały wycięte.
    - Drzewa będą posadzone znów na skarpie, praktycznie w tym samym miejscu - zapewnia Krzysztof Jaroch.
    Skoro drzewa przeszkadzały w powstaniu strefy, to po co znów sadzić drzewa? - zastanawia sie Maria Kotas, która często chodziła w okolicach ul. Podmiejskiej na spacery z wnuczką. Krzysztof Jurek, dziś na emeryturze, przed laty budował ulicę Podmiejską.
    - Jeśli powodem wycinki drzew był rów melioracyjny to niepotrzebnie wycinano drzewa na calej skarpie, niektóre są oddalone od rowu nawet kilkadziesiąt metrów. Jako inżynier wiem, że wystarczyłoby wycięcie drzew w bezpośrednim sąsiedztwie kolektora - mówi Jurek.
    Firma z Wodzisławia Śl., która prowadziła wycinkę, ogołociła doszczętnie z drzew skarpę na długości kilkuset metrów. Nie został nawet jeden pień. Czy wszystkie drzewa były chore? Firma wycięła drzewa w zamian za drewno. - Usunięte drzewa miały jedynie wartość opałową, stanowiły rekompensatę niskich kosztów wycinki. Wybraliśmy tę firmę, ponieważ posiada ona wieloletnie doświadczenie w wykonywaniu zadań o podobnym zakresie i gwarantowała wykonanie usługi terminowo i fachowo. Wyboru oferty wykonano w wyniku sondażu rynku - tłumaczy Jaroch. Na ścięcie jednego drzewa we własnym ogrodzie niezbędne jest specjalne pozwolenie. Tym bardziej mieszkańcy Mglistej nie mogą zrozumieć, jak można lekką ręką pozbyć się tylu drzew.
    Setki pni nadal straszą na skarpie. Urzędnicy mówią, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem.

    Najlepszy patrol policyjny roku
    Gazeta Wyborcza, am 22.06.2006
    Starszy posterunkowy Wojciech Pielczyk i sierżant Tomasz Klamecki z Rybnika zwyciężyli w 13. edycji konkursu na policyjny patrol roku.
    Do finału zakwalifikowało się 39 patroli z całego województwa. Policjanci strzelali, przechodzili testy sprawnościowe. Najtrudniejszy był test teoretyczny - sto pytań dotyczących m.in. praw człowieka, historii czy kodeksu karnego.
    Najwięcej punktów we wszystkich kategoriach zdobyli policjanci z Rybnika - Pielczyk i Klamecki. - Warto było się pomęczyć, bo satysfakcja jest olbrzymia - mówi Pelczyk.
    Superpatrol pojedzie teraz na finał konkursu ogólnopolskiego. Policjanci mają nadzieję, że pójdą śladem swoich kolegów z komendy. W zeszłym roku w konkursie wojewódzkim też wygrali policjanci z Rybnika. W finale ogólnopolskim byli bezkonkurencyjni.

    Koniec nocnych wędrówek po Rybniku
    Gazeta Wyborcza, Jacek Madeja 20.06.2006
    Od 1 lipca po mieście będą kursowały nocne autobusy. Na razie przez dwa miesiące.
    Jeden z rybnickich klubów w centrum Rybnika. Trwa recital muzyczny, który zebrał kilkudziesięcioosobową publikę. Widać, że widzowie dobrze się bawią. Nagle, w środku występu, większość widzów jak na komendę opuszcza salę. Przestało im się podobać? Nie. To znak, że minęła już godzina 22 i za chwilę odjadą ostatnie autobusy.
    - To rzeczywiście dziwne, kiedy nagle w lokalu zostaje tylko kilka osób - szczęśliwców, którzy mieszkają w centrum albo przyjechali samochodem - mówi Mariola Rodzik-Ziemiańska, która wraz grupą przyjaciół zorganizowała akcję Spotkania ze sztuką. Zapraszali do Rybnika poetów, pisarzy, muzyków i kabareciarzy. - Przyjeżdżał do nas Krzysztof Siwczyk czy Sławomir Shuty, jednak po godz. 22 brakowało już zainteresowanych. To jakaś absurdalna sytuacja - mówi Rodzik-Ziemiańska. - Dla wielu bywalców rybnickich klubów to magiczna godzina. Później nocne życie zamiera. Postanowiliśmy to zmienić.
    Wraz z przyjaciółmi: Ewą Bober, Adamem Grzelcem, Beatą Mońką, Tomaszem Rodzikiem, Łukaszem Żyłą i Piotrem Żyłą utworzyła nieformalną grupę Pasjonaci Nocnych Wycieczek. Postanowili na własną rękę zbadać, czy wprowadzenie nocnej komunikacji w mieście ma sens. Wydrukowali plakaty oraz specjalne ankiety, które na początku maja rozprowadzili w rybnickich lokalach . W kwestionariuszach pytali o potrzebę wprowadzenia nocnych kursów autobusów oraz ewentualne trasy.
    - Jeszcze nie zebraliśmy z powrotem wszystkich ankiet, ale już teraz możemy powiedzieć, że nasza akcja spotkała się ze sporym odzewem - mówi Rodzik-Ziemiańska.
    Początkowo rybnicki magistrat ignorował wszelkie postulaty mieszkańców, domagających się przedłużenia godzin funkcjonowania komunikacji miejskiej. Dopiero akcja zainicjowana przez Pasjonatów Nocnych Wycieczek zmusiła urzędników do działania. Nocne autobusy zaczną jeździć od 1 lipca. - Będą kursowały przez dwa miesiące. Przez wakacje wykorzystamy gimbusy i przekonamy się, czy nocne kursy są potrzebne - mówi Krzysztof Jaroch, rzecznik Urzędu Miejskiego w Rybniku. - Wszystko zależy jednak od samych mieszkańców. W zeszłym tygodniu sprawdziliśmy, jak wyglądały autobusy po ostatnich kursach. Ponad 180 osób jechało bez biletu i bardzo często zdarzały się przypadki picia alkoholu.
    Na razie nie wiadomo, ile autobusów wyruszy na nocne kursy i po jakich trasach będą się poruszały. W tym tygodniu Zakład Transportu Zbiorowego spotka się z członkami PWN, którzy przedstawią wyniki swoich badań.

    O ładniejszy Rybnik
    Dziennik Zachodni, adr 21.06.2006
    Chcesz, by twoje miasto było ładniejsze? Weź się do roboty! Władze Rybnika właśnie ogłosiły konkurs O ładniejszy Rybnik. Jego celem jest zachęcenie rybniczan do dbania o najbliższe otoczenie, czyli o przydomowe ogródki, balkony czy budynki użyteczności publicznej.
    Konkurs trwać będzie od 15 lipca do 31 sierpnia. Mogą w nim uczestniczyć osoby indywidualne, grupy mieszkańców, rady dzielnic, administracje mieszkań spółdzielczych, zakładowych, komunalnych, pracownicy handlu, właściciele placówek handlowych oraz inni użytkownicy budynków użyteczności publicznej. Nie mogą to być jednak laureaci konkursu z ostatnich dwóch lat.
    Konkurs zostanie przeprowadzony w następujących kategoriach: najładniej zagospodarowany teren wokół budynków prywatnych; najlepiej urządzony i utrzymany teren wokół budynków mieszkalnych, wielorodzinnych w ramach administracji spółdzielczej, zakładowej i komunalnej; najładniej urządzone otoczenie pawilonów handlowych i innych obiektów użyteczności publicznej; najlepiej zadbana dzielnica miasta.
    Pisemne zgłoszenia do konkursu przyjmuje Wydział Ekologii Urzędu Miasta Rybnika (ul. Chrobrego 2) w terminie do 15 lipca. W magistracie można również poznać regulamin konkursu.

    Komunikacja miejska również po godz. 23!
    Dziennik Zachodni, Karina Sieradzka 16.06.2006
    Ile razy mieliście ochotę zostać dłużej na ciekawej imprezie w Klubie Energetyka, w którymś z klubów czy lokali w centrum miasta lub zwyczajnie posiedzieć i pogadać z przyjaciółmi? Albo wracaliście z duszą na ramieniu w nocy do domu z dworca PKP, bo ostatni pociąg z Katowic do Rybnika przyjeżdża po północy, gdy nie ma już czym dostać się do żadnej z rybnickich dzielnic?
    - Pomysł na nocne autobusy nie jest spełnieniem postulatów grupy pijanych małolatów, którzy nie mają jak dojechać do domu po imprezie. To wyjście naprzeciw oczekiwaniom osób, które chcą organizować i uczestniczyć w szeroko pojętym życiu miasta, także tym wieczornym i nocnym - mówi Mariola Rodzik-Ziemiańska z nieformalnej grupy Pasjonatów Wycieczek Nocnych.
    Rybnik się budzi
    Od jakiegoś czasu udaje się organizować ciekawe imprezy w rybnickich lokalach: wieczory poezji, wieczory kabaretowe, koncerty. Ale przed 22. nagle wszyscy zrywają się i biegną do autobusu, bo potem nie mają jak dostać się do domu.
    - Podobnie jest z imprezami organizowanymi poza centrum: w Boguszowicach czy Chwałowicach - mówi Mariola Rodzik-Ziemiańska. Oprócz niej w stowarzyszeniu działają m. in.: Ewa Bober, Tomasz Rodzik, Beata Mońka, Marcin Mońka, Adam Grzelec, Piotr Żyła i Łukasz Żyła. Większość z nich mieszka w centrum miasta, więc w zasadzie nocne autobusy nie są im potrzebne. Ale jak sami mówią, to przecież nie o nich chodzi, tylko o to, żeby coś się w tym mieście działo także po godzinie 21. czy 22. Bo teraz około 23. Rybnik jest już pusty, a ludzie dawno siedzą w domach. Dlatego też powinny kursować w Rybniku nocne autobusy.
    Warto spróbować
    - Przyznam szczerze, że na początku bardzo sceptycznie podchodziłem do tego pomysłu. Byłem skłonny zgodzić się z opinią jednego z internautów, że jeżeli kogoś stać na picie piwa w knajpie, to powinien mieć także na taksówkę.
    Ale przemyślałem to. Chcemy przecież, żeby życie w mieście nie zamierało po zmroku, temu mają służyć m.in. budowane właśnie centra handlowe. Więc jeżeli młodzi ludzie wystąpili z taką inicjatywą, to warto spróbować - mówi Adam Fudali, prezydent Rybnika. Miasto chce podczas wakacji uruchomić pilotażowe kursy nocnych autobusów, szczegółami zajmuje się właśnie Zarząd Transportu Zbiorowego. Tymczasem PWN już od maja prowadzi sondaż wśród bywalców klubów i lokali. - Pytamy, skąd przyjeżdżają, o jakiej porze powinny kursować nocne autobusy i dokąd. Na nasze listy wpisują się zarówno 17-latkowie, jak i osoby po 50. - wyjaśnia Mariola. Dodaje, że warto, by miasto skorzystało z zebranych przez nich informacji oraz wysłuchało uwag PWN.
    Wakacje to zły termin
    A pierwsza z nich brzmi: to dobrze, że władze miasta są otwarte na nowe pomysły, ale wakacje to nie jest dobry czas na pilotażowe kursy autobusów. Wiele osób wyjeżdża, nie ma studentów, zamiera też życie kulturalne. Nie bardzo więc jest dla kogo taki pilotaż organizować. - Najlepiej byłoby poczekać do września, a jeszcze lepiej do października, bo wtedy zaczyna się rok akademicki - mówią. - Według nas tych kursów nie musiałoby być dużo, wystarczyłyby ze dwa autobusy nocne, robiące pętlę przez miasto. Wystarczyłoby, żeby zatrzymywały się na co trzecim przystanku i kursowały jedynie w piątki i soboty - mówi Mariola.
    Prezydent odpowiada, że pilotaż będzie robiony podczas wakacji, bo tylko wtedy miasto może rozdysponować autobusy, które w roku szkolnym wożą młodzież do szkół. Nie oznacza to jednak, że jeżeli wakacyjne obłożenie nocnych autobusów będzie niewielkie, pomysł skazany jest na niepowodzenie. - Jesteśmy otwarci. Zarząd Transportu Zbiorowego spotka się z przedstawicielami stowarzyszenia i wysłucha wszelkich uwag i sugestii - zapowiada Adam Fudali.

    W Rybniku rywalizowali triatloniści
    Gazeta Wyborcza, mab 2006.06.11
    Ponad 300 zawodników wystartowało w imprezie Rybnik 2006 International Triathlon. W sobotnich zawodach, oprócz zawodowców, rywalizowali też juniorzy i weterani.
    Najlepsi mieli do pokonania 750 m na pływalni, 20 km do przejechania na rowerze i 5 km do przebiegnięcia. Wśród mężczyzn, po bardzo zaciętej rywalizacji, triumfował Polak Marek Jaskółka. Mieszkający na stałe w Niemczech zawodnik jest jedyną polską nadzieją na start w tej trudnej konkurencji na igrzyskach olimpijskich w Pekinie w 2008 roku. Jaskółka pokonał w Rybniku m.in. mistrza świata z 1997 roku Australijczyka Grega Cuninghama.
    Wśród kobiet najlepsza okazała się Monika Smaruj z Chodzieży. Pula nagród w zawodach wynosiła 23 tys. zł. - Impreza tego typu po raz pierwszy zagościła w Rybniku. Wzbudziła jednak spore zainteresowanie kibiców i wydaje mi się, że zagości już tutaj na stałe w kalendarzu - mówi Michał Szłpaka, wiceprezes Śląskiego Okręgowego Związku Triathlonu.

    Rybnickie kąpieliska czekają
    Dziennik Zachodni, 10.06.2006
    Choć początki czerwca nie zachęcały do korzystania z kąpielisk, właściciele tych obiektów mają nadzieję, że sprawdzą się optymistyczne prognozy na najbliższy weekend.
    Większość kąpielisk jest już od dawna przygotowana do sezonu letniego, a kąpielisko na rybnickiej Rudzie zostało już nawet 27 maja oficjalnie otwarte. Czynne jest od 9. do 19., a podczas upalnych weekendów nawet do 20.
    - Niestety, póki co, nie znaleźli się na Rudzie amatorzy kąpieli. W dodatku, na początku ubiegłego tygodnia, temperatura wody tak bardzo się obniżyła, że musieliśmy wywiesić czerwoną flagę. Takie są przepisy. Wejście do zbyt zimnej wody mogłoby mieć bowiem bardzo poważne konsekwencje dla zdrowia, a nawet życia człowieka - mówi Mirosław Woiński z Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Rybniku.
    MOSiR proponuje rybniczanom nie tylko wypoczynek na Rudzie. Już niedługo, bo 15 czerwca, otwarte zostanie kąpielisko w Kamieniu. Czynne będzie od 9. do 19. Choć stan wody pozostawia tu zawsze wiele do życzenia, warto wybrać się do ośrodka także z powodu innych atrakcji. Można wypożyczyć sprzęt pływający, skorzystać z boisk i kortów tenisowych. W tym roku przybędzie tu dodatkowy, czwarty już kort. Dodatkowo dla dzieci wybudowany został nowy plac zabaw.
    24 czerwca uruchomione zostanie także kąpielisko w Rybniku-Chwałowicach. Planowane godziny otwarcia: od 9. do 18. Dodatkową atrakcją będzie zapewne dla wielu osób nowe boisko do siatkówki plażowej. - Największym problemem, z którym borykamy się co roku, są ogromne dewastacje kąpielisk właśnie w Chwałowicach oraz w Kamieniu. Zawsze przed sezonem trzeba poświęcić dużo czasu i pieniędzy na naprawę szkód, spowodowanych przez wandali - mówi Mirosław Woiński. Dodaje, że te straty są nieuniknione, ponieważ oba kąpieliska są na uboczu, co sprzyja bezkarnej działalności wandali. Jedynym wyjściem byłoby wynajęcie firmy ochroniarskiej, ale to pociąga za sobą zbyt duże koszty.
    Jeżeli tylko pogoda dopisze, MOSiR planuje organizowanie jak największej ilości atrakcyjnych imprez na terenie kąpielisk. Nie zabraknie więc na pewno różnego typu zawodów pływackich, gier zespołowych w siatkówkę czy koszykówkę. Będą też tradycyjne imprezy takie jak wybory Miss Rudy czy zawody Ruda Extreme. - Ruda jest niezwykłym miejscem, jest tu duże kąpielisko z dobrej jakości wodą, nie brakuje dodatkowych atrakcji, w tym dobrze zaopatrzonego punktu gastronomicznego, obiektów dla dzieci. Przy dobrej pogodzie przychodzi na Rudę nawet 10 tysięcy osób! - mówi Mirosław Woiński.
    Mieszkańcy powiatu, którzy jednak mają dosyć plażowania na Rudzie, mogą dla odmiany wybrać się na kąpielisko przy ul. Furgoła w Czerwionce-Leszczynach. Jest tu na pewno taniej, a atrakcji także nie brakuje. Do dyspozycji są brodzik, zjeżdżalnie, boisko do koszykówki, boisko do piłki plażowej oraz kort tenisowy o nawierzchni ceglastej. Nie brakuje też punktu gastronomicznego. Otwarcie kąpieliska planowane jest z początkiem wakacji.
    Natomiast amatorzy krytych pływalni będą mieli w wakacje nieco trudniej. Pływalnia MOSiR w Rybniku jest zamknięta przez całe dwa miesiące, podczas których trwają prace remontowe. Pływalnia w Czerwionce-Leszczynach także będzie remontowana, ale tylko przez jeden miesiąc. W sierpniu czynna będzie wyłącznie popołudniami. Pływacy mogą jedynie liczyć na obiekt przy rybnickiej elektrowni, który zamknięty będzie tylko przez ostatni tydzień czerwca i pierwszy tydzień lipca. Potem czynny będzie od 6. do 23. - Zapraszam, bo zawsze podczas wakacji jest mniej ludzi, a przed południem bilety są tańsze - mówi Mirosław Baran, szef ratowników na pływalni krytej przy elektrowni.
    Stodoły pod znakiem zapytania. Nie wiadomo, czy zdąży się przygotować do sezonu kąpielisko w Rybniku-Stodołach. Elektrownia sprzedała bowiem cały ośrodek firmie Budo-Zbyt z Rybnika. 19 czerwca ośrodek zostanie przejęty przez nowego właściciela. - Nie wiem, czy zdążymy ze wszystkim, by uruchomić kąpielisko na sezon letni. Będziemy się jednak bardzo starać, żeby tak było - mówi Andrzej Cichecki z firmy Budo-Zbyt. Dodaje, że nowy właściciel chce, by ośrodek w Stodołach nadal służył wszystkim mieszkańcom Rybnika i regionu.

    Smaczny egzamin
    Dziennik Zachodni, acz 08.06.2006
    Uczniowie Zespołu Szkół Ekonomiczno i Usługowych, wpadli na pomysł jak połączyć przyjemne z pożytecznym. W ramach swojego egzaminu zawodowego przygotowali imprezę dla dzieci z Domu Małego Dziecka w Rybniku.
    - Rok temu inna klasa przygotowała taką akcję i wszyscy byli zadowoleni - mówi Dominika Pająk, uczennica, która zdaje egzamin.
    Na imprezę przyszło szesnastu małych gości. Poza obiadem, który ugotowali uczniowie, przygotowano także szereg konkursów, między innymi zbiorowe rysowanie oraz koło fortuny.

    Kto śledzi Samoobronę w Rybniku?
    Gazeta Wyborcza, Józef Krzyk, współpraca am 06.06.2006
    Zabawa w głuchy telefon dopadła Andrzeja Leppera. Anonimowy rybniczanin poskarżył się, że nachodzą go policjanci. Do wicepremiera Leppera informacja dotarła w sensacyjnej wersji: inwigilacja Samoobrony w Rybniku!
    Wicepremier Lepper wymienił w poniedziałek Rybnik jako przykład miasta, w którym inwigiluje się jego partię. - Policja jeździ od domu do domu i sprawdza, kto składał podpisy na listach wyborczych Samoobrony w 2005 r. - mówił Lepper na konferencji prasowej w Warszawie. I dodał, że to dowód, iż jego partia powinna mieć swoich ludzi w tzw. resortach siłowych - służbach specjalnych i Ministerstwach: Spraw Wewnętrznych i Administracji, Obrony i Sprawiedliwości.
    Komentatorzy byli zgodni: Lepper pewnie wie, co mówi. Postanowiliśmy sprawdzić, o co w tym chodzi.
    Zaczęliśmy od Rafała Gwoździa, rzecznika Samoobrony na Śląsku (był typowany przez swoją partię na wicewojewodę). - Skąd wiecie, że jesteście inwigilowani w Rybniku? - zapytaliśmy.
    - Dostaliśmy sygnał - potwierdza Gwóźdź.
    - Jaki? - drążymy temat.
    Gwóźdź: - A że policjanci latają po mieście i wypytują, kto na kogo głosował w wyborach.
    Zadzwoniliśmy więc na policję. - Zgadza się, prowadzimy śledztwo w sprawie fałszerstw wyborczych.
    Zawiadomienie o sfałszowaniu podpisów na listach czterech partii złożyła w tutejszej prokuraturze Okręgowa Komisja Wyborcza. Prokuratorzy nie chcą zdradzić, o które partie chodzi (nam udało się dowiedzieć, że m.in. o SdPl), zapewniają jednak, że... nie ma wśród nich Samoobrony.
    Na listach widnieją podpisy 25 tys. osób - przede wszystkim mieszkańców Rybnika, ale także Żor i Wodzisławia Śląskiego. Wszyscy są teraz wzywani na świadków w tej sprawie. Żeby zaoszczędzić na przesyłkach, policja nie rozsyła zawiadomień pocztą, ale doręcza osobiście - przez dzielnicowych. Policjanci psioczą pod nosem, bo nie dosyć, że zanim uda im się kogoś z powiadamianych zastać, muszą czasami próbować kilka razy, to w dodatku sporo czasu zajmuje tłumaczenie ludziom, po co ich się wzywa do komendy.
    - Wygląda to tak, że nasi funkcjonariusze, pracując w różnych miejscach w terenie, przy okazji idą do domów świadków i wręczają im wezwania - mówi Aleksandra Nowara, rzeczniczka policji w Rybniku. - Oczywiście, jeśli ktoś zapyta, dlaczego to wezwanie otrzymuje, funkcjonariusz może powiedzieć, że sprawa dotyczy minionych wyborów parlamentarnych. Nikt jednak nie jest przesłuchiwany od razu, na progu swojego mieszkania. Każdy jest wzywany do komendy na określony dzień i godzinę. Przesłuchanie jest krótkie. Świadkowi pokazuje się listę z pytaniem o potwierdzenie widniejącego podpisu - opowiada o technicznych szczegółach dochodzenia. Do tej pory przesłuchano dopiero 200 osób, a zgromadzone na tej podstawie akta mają 14 tomów.
    Kto poskarżył się Samoobronie na rybnickich policjantów? Nie wiadomo. Bernadeta Breisa, szefowa Prokuratury Rejonowej: - Żaden sygnał do mnie nie dotarł. Nikt nie poskarżył się też na prowadzone przez policjantów czynności.
    To samo mówią policjanci: żaden ze świadków nie zgłosił się z pretensjami o nachodzenie w domu.
    Czy poniedziałkowe wystąpienie szefa Samoobrony będzie miało wpływ na śledztwo? Policjanci i prokuratorzy zaprzeczają.
    - Oj, to potrwa strasznie długo! Nie potrafię nawet podać jakiegoś prawdopodobnego terminu zakończenia sprawy - wzdycha rzeczniczka policji.

    Ciepło nie dla wszystkich
    Dziennik Zachodni, Adrian Karpeta 07.06.2006
    W redakcji DZ rozdzwoniły się wczoraj telefony. Mieszkańcy Rybnika skarżyli się na zimne kaloryfery. - Wiemy, że jest czerwiec, ale w mieszkaniach nie można wytrzymać. Zdarza się, że temperatura spada do 17 stopni Celsjusza! Żeby jakoś przetrwać, musimy dogrzewać farelkami! Kto za to zapłaci? - skarżyli się mieszkańcy.
    Tymczasem w sąsiednim Jastrzębiu Zdroju od wczoraj kaloryfery są już ciepłe!
    Helena i Paweł Widenkowie mieszkają w bloku przy ulicy Dworcowej w Rybniku. Pani Helena wczoraj założyła kilka swetrów. Jej mąż co chwilę spoglądał na termometr. - Jest naprawdę zimno. To nie są komfortowe warunki do mieszkania - mówili Widenkowie. Małżonkowie mają nadzieję, że za kilka dni wreszcie się ociepli. - Bo jak nadal będzie tak zimno, to niedługo zaczniemy chorować - mówili.
    Na zimne mieszkania skarżyli się także inni mieszkańcy ulicy Dworcowej. - Mam ponad 70 lat. Jestem schorowana, w takim wieku człowiekowi jest po prostu zimno. A kiedy w mieszkaniu jest poniżej 20 stopni Celsjusza, zaczynam szczękać zębami! - żaliła się starsza pani.
    - Tutaj mieszkają również młode rodziny z małymi dziećmi. Jak w takich warunkach kąpać dziecko?! - oburzali się lokatorzy.
    Zimno było również w innych częściach Rybnika. - Ostatnio na dworze było tylko osiem stopni Celsjusza. W mieszkaniu było niewiele więcej! Siedziałam pod kocami, założyłam swetry, skarpety. A i tak niewiele to dało. Nie używam żadnych dodatkowych źródeł ciepła, bo i tak płacę wysokie rachunki za prąd - opowiada Ewa, mieszkanka bloku przy ulicy Kilińskiego.
    Iwona Chowańska, inspektor techniczny w Rybnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej, informowała wczoraj, że spółdzielnia nie zdecyduje się na dostarczanie ciepła do bloków.
    - Obecnie w niektórych naszych budynkach, na przykład w blokach na ulicach Orzepowickiej i Wawelskiej, rozpoczynamy remonty sieci centralnego ogrzewania. Wymieniane są m.in. grzejniki. Trudno byłoby przerwać całą procedurę. Poza tym uruchomienie dostarczenia ciepła trwa nawet 72 godziny. W tym czasie pogoda może się już poprawić - mówi Iwona Chowańska.
    Marek Gruszczyk z zarządu Rybnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej przyznaje, że od kilku lat w czerwcu bywa zimno. - Może będziemy musieli pomyśleć o jakimś rozwiązaniu na przyszłość - mówi.
    Tymczasem w Jastrzębiu Zdroju ciepło jest już od wczoraj. Jako pierwsza z prośbą o odkręcenie kurków z ciepłem do Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Jastrzębiu Zdroju wystąpiła Górnicza Spółdzielnia Mieszkaniowa.
    - Lokatorzy dzwonili do spółdzielni, skarżyli się na zimno. Koszty są kosztami, ale przecież równie ważny jest komfort lokatorów. Dlatego już w zeszłym tygodniu wystąpiliśmy do PEC z zapytaniem o możliwość przesyłu ciepła. W piątek z podobnymi wnioskami wystąpiły dwie inne spółdzielnie. W rezultacie już dzisiaj mamy ciepłe kaloryfery - mówił wczoraj Tomasz Glenc, zastępca prezesa ds. techniczno-eksploatacyjnych.
    W mieszkaniach przy ul. Turystycznej kaloryfery były zimne jeszcze do wczoraj. - Powoli zaczynają grzać. I dobrze, bo w nocy na parterze jest bardzo zimno - mówi Danuta Życińska z Jastrzębia. - Teraz będę mogła po domu chodzić bez grubego swetra - cieszy się mieszkanka.
    Oczywiście, kiedy tylko pogoda się poprawi, spółdzielnie poproszą PEC o wyłączenie ciepła. Za dodatkowe ciepło i tak zapłacą lokatorzy.

    Ośrodka ciągle nie ma
    Dziennik Zachodni, km 06.06.2006
    Dosyć już wodzenia rybniczan za nos przez katowicki Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego! Od ponad roku szefostwo WORD deklaruje chęć powrotu do Rybnika, by na miejscu mogli być znów egzaminowani kierowcy. Tymczasem poza tymi deklaracjami nic się nie dzieje. Miasto zaproponowało WORD kilka lokalizacji ośrodka egzaminowania kierowców, ale żadna nie uzyskała akceptacji. Ostatnią propozycją miasta jest teren przy specjalnej strefie ekonomicznej, w pobliżu elektrowni.
    - Kilka razy rozmawiałem z WORD i kilka razy umówione zostało spotkanie w sprawie zaproponowanej lokalizacji. Za każdym razem jednak, mimo umówionego terminu, nikt się nie zjawił - mówi Michał Śmigielski, przewodniczący Rady Miasta Rybnika. Michał Śmiegielski zapowiada, że jeżeli i tym razem nie dojdzie do spotkania, teren zostanie sprzedany.

    Samobójstwo Romanka, żużlowca RKM-u
    Gazeta Wyborcza, Leszek Błażyński 04.06.2006
    Łukasz Romanek, niespełna 23-letni zawodnik RKM-u, powiesił się w piątek wieczorem. Nie zostawił listu pożegnalnego.
    Dlaczego doszło do tragedii? Nie wiadomo. Romanek brał udział w piątkowym treningu i spisywał się dobrze. - Wszystko przebiegało tak samo jak zawsze. Dopasowywaliśmy sprzęt, a Łukasz był spokojny - mówi żużlowiec Zbigniew Czerwiński, który zimą robił w Romankiem wypady na snowboard do Ustronia. - Łukasz przyjechał na trening razem ze swoim tatą. Nie było po nim widać, że może mieć jakieś problemy - podkreśla zrozpaczony trener Mirosław Korbel. Szkoleniowiec tuż po treningu przekazał zawodnikowi, że wystartuje 15 czerwca w meczu z Unią Leszno z numerem ósmym. Romanek kilka godzin później, około 22, powiesił się w domu w garażu. Nie zostawił listu pożegnalnego.
    - Kiedy dowiedziałem się o śmierci Łukasza, ryczałem jak mały synek. Nie wiem, dlaczego zdecydował się na taki krok. Przecież nie pozostawiliśmy go samemu sobie - powiedział trener Korbel i kilka sekund później ponownie wybuchnął płaczem. Korbel pod koniec lat 90. prowadził kilka pierwszych treningów Romanka w szkółce żużlowej.
    Kibice mu grozili
    Romanek urodził się w Knurowie i przez całą karierę związany był z RKM-em. Mieszkał razem z rodzicami w dużym gospodarstwie w wiosce Wilcza (13 km od rybnickiego stadionu). Miał tam w garażu swój warsztat oraz na polu duży, blisko dwustumetrowy tor. Młody zawodnik był skrytym i małomównym człowiekiem. Dlatego trudno było się zorientować, że wpadł w depresję.
    Jego kariery pilnował ojciec Adam. - Cała rodzina Romanków jest ze sobą bardzo zżyta - mówi przyjaciel z drużyny Rafał Szombierski, który często go odwiedzał. Romanek już w drugim roku startów został mistrzem Europy juniorów. Był uważany za jednego z najzdolniejszych polskich żużlowców. W czerwcu 2002 roku brał udział w makabrycznie wyglądającej kraksie. Podczas rozgrywanych w Lesznie młodzieżowych indywidualnych mistrzostw Polski motocykl rybniczanina przy wejściu w pierwszy łuk sczepił się z motocyklem Roberta Miśkowiaka i obaj z impetem uderzyli w otaczającą tor bandę. U obu stwierdzono wstrząs mózgu. - Ten wypadek miał duży wpływ na życie Łukasza. Po tej kraksie mógł mieć jakiś ukryty uraz. To również mogło wpłynąć na jego decyzję o samobójstwie - zastanawia się załamany Piotr Pyszny, lider ROW-u Rybnik w latach 70. i 80., a od kilku lat sponsor Romanka. Żużlowiec był bardzo z nim związany i nazywał go drugim ojcem.
    Od wypadku w Lesznie zawodnik rzeczywiście jeździł słabiej, choć w turniejach indywidualnych nadal osiągał sukcesy. Rybniccy działacze chcieli, aby żużlowiec porozmawiał z psychologiem, ale ostatecznie do tego nie doszło. W 2004 roku zawodnik zdał maturę, a pod koniec zeszłego roku wyjechał do Australii na zaproszenie legendarnego Ivana Maugera. Wyjazd opłacił mu Pyszny. - Chciałem, aby odbudował się psychicznie. Dzwoniłem już do Maugera i poinformowałem go o śmierci Łukasza. Był w szoku - mówi ze spuszczoną głową Pyszny.
    W tegorocznych rozgrywkach ligowych Romanek miał problemy z wywalczeniem miejsca w składzie. W ostatnim swoim meczu w barwach Rekinów (12 maja z Atlasem Wrocław) nie zdobył ani jednego punktu. Słabo wypadł także w lidze angielskiej. Dla niektórych kibiców Romanek stał się już wcześniej synonimem nieporadności. Wygwizdywano go na meczach, a na internetowych forach porównywano z Grzegorzem Rasiakiem. - Ostatnio widziałem się z nim 20 kwietnia na zawodach w Gorzowie. Był bardzo zadowolony z pobytu w Australii oraz możliwości startów w lidze angielskiej. Wspominał mi jednak o nagonce ze strony kibiców, zwłaszcza nieprzychylnych opiniach wypisywanych w internecie. Wydzwaniano również do niego i zmienił z tego powodu numer telefonu komórkowego. Grożono mu nawet spaleniem samochodu. Moich młodych zawodników często przekonuję, żeby nie wchodzili na fora internetowe i w ogóle nie czytali opinii na swój temat - podkreśla Jan Grabowski, który prowadził Romanka w latach 1999-2003, a teraz pracuje w KM Ostrów Wielkopolski. - Nie mogę się pogodzić z jego śmiercią. Był wzorem dla kolegów. Niesamowicie pracowity i ambitny zawodnik - dodaje szkoleniowiec.
    Papużki nierozłączki
    Działacze oraz trenerzy nie mieli z nim nigdy żadnych problemów. Nie pił alkoholu ani nie brał narkotyków. Był spokojny i sumienny. - Porządny chłopak z porządnej rodziny. Poza żużlem świata nie widział - mówi jego kolega Marek Szczyrba, były zawodnik RKM-u, a obecnie mechanik. Romanek wiele czasu spędzał w swoim warsztacie. Jeździł w motokrosie, a od niedawna zimą na desce snowboardowej. Często pomagał również rodzicom w utrzymaniu gospodarstwa. Był bardzo związany ze swoją dziewczyną Sybillą. - To były papużki nierozłączki. Nic mi nie wiadomo, aby ostatnio było coś między nimi nie tak - przekonuje Szombierski. - Nie chcę oglądać go w trumnie. Chce zapamiętać go takiego, jakim był. To był wspaniały kolega. Dlaczego dobrzy ludzie tak wcześnie odchodzą? - dodaje zapłakany. Niektórzy z kibiców obwiniają się za śmierć Romanka. W sobotę wieczorem blisko 400 fanów przyszło z zapalonymi zniczami na stadion. Przed bramą ułożono z nich krzyż. Znicze postawiono również wzdłuż linii startowej, na której położono jego zdjęcie z napisem Łukasz, Dziękujemy, Przepraszamy Kibice. Klubowa flaga została spuszczona do połowy masztu, a w pobliżu parkingu maszyn wystawiono tablicę ze zdjęciami Romanka z młodzieżowych mistrzostw Polski, gdzie był najlepszy. Na fotografiach, które wisiały w klubowym warsztacie, zawodnik często się uśmiecha. - Takiego chcemy go zapamiętać - mówił ze łzami w oczach jeden z fanów, który przyszedł złożyć mu hołd.
    Łukasz Romanek (1983-2006)
    Urodzony: 21.08.1983 w Knurowie
    Zmarł: 2.06.2006 w Wilczej
    Licencję żużlową uzyskał w 2000 roku.
    Kluby: RKM Rybnik (2000-2006) Arena-Essex Hammers (2006 - liga angielska)
    Największe sukcesy: mistrz Europy juniorów (2001), mistrz Polski młodzieżowców (2003), mistrz Polski juniorów w parach (2003), złoty medalista młodzieżowych drużynowych mistrzostw Polski (2002).

    Więźniowie zrobili budki dla ptaków
    Gazeta Wybrcza, kapi 02.06.2006
    Czterokilometrową ścieżkę edukacyjno-przyrodniczą przy ul. Wielopolskiej otwarto w piątek w Rybniku.
    Ścieżka zapełniła się budkami dla ptaków oraz schronami dla nietoperzy, o które zadbało Nadleśnictwie Rybnik. - Wiele osób wiesza na drzewach budki. Niestety, niektóre stają się pułapką, a nie schronieniem. Nie chronią ptaków na przykład przed drapieżnikami - mówi nadleśniczy Janusz Fidyk.
    Dlatego leśnicy zrobili projekty różnych budek, a więźniowie z Raciborza wykonali ich wierne kopie. Wśród nich są specjalne konstrukcje, które mają posłużyć nietoperzom. Mają pół metra wysokości. Wiesza się je na drzewach. Podobna ścieżka powstała w Szwajcarii. Jednym z zaproszonych wczoraj gości był Jerzy Buzek.

    W sierpniu ruszy w Rybniku monitoring
    Dziennik Zachodni, adr 02.06.2006
    Sześć kamer na rynku, trzy na terenie kampusu, dwie na ulicy Sobieskiego i po jednej na innych ulicach w centrum miasta podglądać nas będzie już od połowy sierpnia.
    Obraz z kamery na bieżąco wyświetlany będzie w Komendzie Miejskiej Policji w Rybniku, gdzie powstanie centrum monitoringu. Podgląd zainstalowany zostanie też w budynku straży miejskiej.
    - Prace nad tym projektem są już zaawansowane. Zainstalowane kamery prawdopodobnie będzie można zobaczyć w przyszłym miesiącu - mówi Paulina Furman z firmy Nowoczesne Technologie Informatyczne z Warszawy, która wygrała przetarg na wykonanie monitoringu w Rybniku.
    Miasto wyda na ten cel prawie 2 miliony 800 tysięcy złotych. Za tę kwotę firma zainstaluje w centrum łącznie 21 kamer i 6 mikrofonów. W cenę wliczone są montaż, dostawa i uruchomienie urządzeń do podglądu i rejestracji danych w centrum monitoringu, a także adaptacja i remont pomieszczeń byłej policyjnej centrali telefonicznej na centrum monitoringu.
    Monitoring w centrum
    to tylko mała część dużej inwestycji w Rybniku. Miasto przymierza się bowiem do zainstalowania kamer także w dzielnicach. W drugim etapie podgląd znajdzie się też na osiedlu Nowiny, w Chwałowicach, Niewiadomiu oraz w Boguszowicach. - Niezwłocznie po zakończeniu pierwszego etapu inwestycji, czyli uruchomieniu monitoringu w centrum, przystąpimy do ogłoszenia przetargu na kolejny etap - zapowiada Hubert Hanak, pełnomocnik prezydenta miasta ds. porządku i bezpieczeństwa. Dodaje, że kamery, które umieszczone będą na rynku, uruchomione zostaną jeszcze przed oficjalnym zakończeniem inwestycji w centrum. - Kamera jest bezwzględna i obiektywna. Podczas każdego zdarzenia każdy ze świadków przedstawia swoją, subiektywną wersję. A kamera rejestruje prawdę. Dlatego np. kamery zainstalowane będą na skrzyżowaniach dróg - mówi Hubert Hanak.
    Wszystkie nagrania będą archiwizowane, a dostęp do nich będą miały wyłącznie policja, straż miejska, sąd i prokuratura. Nadal trwają dyskusje, kto będzie obsługiwał stanowisko w centrum monitorowania. Etat policjanta jest bowiem zbyt drogi, by marnować czas funkcjonariusza na siedzenie przy monitorze. - Jeszcze nie podjęliśmy ostatecznej decyzji, ale są dwie opcje. Albo będzie to stanowisko pracy dla osoby niepełnosprawnej albo dla stażysty z urzędu pracy. Warunek jest jeden: osoba taka musi doskonale znać topografię miasta i znać się na obsłudze sprzętu - dodaje Hubert Hanak.
    Uwaga, patrzą!
    W pierwszym etapie kamery zainstalowane zostaną w następujących miejscach:
    - Rynek: 6 kamer łącznie z mikrofonami,
    - Zespół Szkół Wyższych przy ul. Rudzkiej: 3
    - ul. Raciborska: 1
    - Plac Kościelny: 1
    - ul. Sobieskiego: 2
    - Pl. Wolności: 1
    - ul. Kościuszki: 1
    - ul. Gliwicka-Sobieskiego: 1
    - ul. Chrobergo: 1
    - ul. Mikolowska-Powstańców: 1
    - ul. Korfantego: 1
    - ul. Hallera: 1
    - ul. Piłsudskiego: 1

    Zamiast goździka Narcyz???
    Dziennik Zachodni, adr 02.06.2006
    Już dzisiaj zostanie rozstrzygnięta piąta edycja Narcyzów. To nagroda dla pań, aktywnych zawodowo, które łączą pracę z życiem rodzinnym.
    W tym roku organizowana jest już piąta edycja tej uroczystości. Po raz pierwszy jednak odbędzie się w Rybniku, wcześniej organizowano ją w sąsiednich miastach (ostatnia odbyła się w Żorach).
    W gronie nominowanych jest piętnaście pań. O tym, która zostanie laureatką, dowiemy się w czasie uroczystej gali w hotelu Olimpia w Rybniku-Kamieniu. Imprezie, jak co roku, patronuje Dziennik Zachodni. Organizatorem konkursu jest Izba Przemysłowo-Handlowa Rybnickiego Okręgu Przemysłowego.
    Wśród nominowanych jest Elżbieta Bimler-Mackiewicz, kustosz dyplomowany, kierowniczka Działu Rzemiosła w rybnickim Muzeum. Pani Elżbieta jest wielką miłośniczką historii, kolekcjonerką pamiątek rzemieślniczych. Organizuje konferencje i przedsięwzięcia wystawiennicze. Jest znawcą tematyki heraldycznej i ma swój udział w koncepcji modyfikacji herbu miasta Rybnika. Jest autorką licznych publikacji naukowych, opracowań, artykułów, referatów oraz scenariuszy wystaw muzealnych. Za swoją działalność otrzymała wiele nagród i wyróżnień. Jest m.in. laureatką srebrnej odznaki im. J. Kilińskiego przyznawanej przez Związek Rzemiosła Polskiego. Była też nagradzana w wojewódzkich i ogólnopolskich konkursach na najciekawsze wydarzenia muzealne roku.
    Uroczysty koncert
    Dzisiejsza impreza zacznie się o godzinie 18. W programie jest m.in. występ żeńskiej orkiestry Katowickiego Holdingu Węglowego S.A. Kopalni Staszic. Zaśpiewają soliści: Barbara Bielaczyc i Jarosław Kitala. Dyrygentem jest Grzegorz Mierzwiński.


    Kontrolują autokary
    Dziennik Zachodni, alek 1.06.2006
    W związku z nadchodzącymi wakacjami, a co za tym idzie, wyjazdami dzieci na różnego rodzaju wycieczki, policjanci z komendy miejskiej w Rybniku kontrolują autokary przewożące zorganizowane grupy podróżnych. Funkcjonariusze badają stan techniczny pojazdów oraz kontrolują trzeźwość kierowców.
    Organizatorzy wycieczek mogą zgłaszać wyjazd w Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Rybniku pod numerem tel. 032 429 52 90. Najlepiej dokonać zgłoszenia na kilka dni przed wyjazdem na wycieczkę.

    Pamiątka ze Śląska!

    Napisz o swojej miejscwości! Polecamy
  • Rybnik Portal
  • Giełda ROW
  • Mysłowicki Portal
  • Katowice
  • Śląski Wrocław
  • Autostrada A4
  • Opolski portal
  • Tramwaje Śląskie
  • Nowiny Rybnickie
  • Trafiamy Celniej
  • Metropolia GZM
  • Ślusarz 24 h
  • Taxi Katowice
  • Ślusarz na telefon
  • Polskie miasta
  • Sklep rowerowy w Katowicach


  • Informator regionalny województwa śląskiego
       Rzóndzymy po ślónsku! :)
    O serwisie  |  Regulamin  |  Reklama  |  Kontakt  |  © Copyright by ZŚ 05-21, stosujemy Cookies         do góry